Powiedz mi wreszcie o co Ci chodzi – feedback u programisty, analiza przypadku

Feedback, czyli mówiąc najprościej informacja zwrotna. Coś robimy, mówimy, organizujemy, wygłaszamy i ktoś to ocenia. Na tej podstawie następna wersja, następne zachowanie jest lepsze, ponieważ poparte jakąś oceną z zewnątrz. Proste, prawda? Żeby to było takie proste 🙂

Swego czasu brałem udział w wydarzeniu Devoxx4kids, jako organizator i prelegent. Opowiadałem tam o AppInventorze, czyli sposobie na budowę aplikacje mobilnych z klocków, bardzo podobnych do tych w scratchu. Miałem akurat zajęcia dla dziesięciolatków i wiecie co jeden z nich powiedział mi na koniec? „Poprzednie zajęcia były ciekawsze”. Proste, prawda? W żadnym razie nie mogę uznać tego za hejt, bo chłopak nie chciał powiedzieć mi niczego złego, po prostu, powiedział to co myśli. Dało mi to trochę do myślenia i chyba faktycznie, w wieku 10 lat AppInventor może być trochę za trudny, zwłaszcza, że zdążyłem zrobić tylko podstawowe elementy 😉 Ale nie wnioski z opinii są tutaj ważne, tylko sama opinia. Czysta, bez zbędnego kolorowania. Mówi się, że dzieci są najbardziej szczere, mówią co widzą i co czują, ale w którym momencie ta umiejętność z nas ulatuje? Dawania czystego feedbacku, bez swoich emocji, po prostu informacja o tym jak jest? Zwłaszcza, że emocje mogą być różne, w związku z tym ocena naszego działania również może mieć różny wydźwięk.

Pochwały, czyli nasze ulubione. Ktoś mówi, że robimy coś dobrze, to i nam jest lepiej. Najważniejsze to nie zapomnieć, że należy się rozwijać, a nie rozleniwiać, pod wpływem tej całej słodyczy 😉

Zdarza się feedback absolutnie przeładowany złymi emocjami. Czasem nie da się nawet nic sensownego z niego wyciągnąć, można go nazwać po prostu hejtem. Jeśli jest to hejt pod naszymi wpisami, to najlepszym sposobem jest usunięcie go. Bez tracenia czasu na wciąganie się w emocjonalne dyskusje. Zwłaszcza, jeśli przyłączają się do tego nasi inni czytelnicy, to tracimy również ich czas. Gorzej, jeśli nie mamy możliwości usunięcia go, wtedy jeśli już zdecydujemy wdawać się w polemikę, zamiast po prostu ignorować, należy pamiętać, że nie trzeba niczego udowadniać. To hejter ma problem, nie Ty. Nie należy też dać się ponieść emocjom. Przychodzą mi w tym momencie do głowy dwa cytaty: „Hejt to VAT od sukcesu” Marii Peszek, oraz „Rób wszystko najlepiej jak potrafisz, a potem rozłóż parasol i pozwól się opluwać.” – autor podobno nieznany. Poznałem też kilka osób, które bardzo dużo hejtują w sieci, a na żywo – zupełnie inni ludzie. Jak mawia klasyk: „Dobry mąż, ojciec i sąsiad, kto by się spodziewał, że w domu takie rzeczy”.

ktos-nie-ma-racji-gif
source: https://xkcd.com/386/

Najlepszy jednak jest feedback inteligentny. W moim wyobrażeniu staramy się na początku napisać coś dobrego, potem dodajemy łącznik „i” (nie „ale”, bo on nastawia nas tak, jakby wszystko przed było kłamstwem), a potem informujemy co mogło by być lepiej. Jestem sobie w stanie też wyobrazić specyficzną sytuację, kiedy nie jesteśmy w stanie nic dobrego napisać. Wtedy najlepiej zacząć prosto z mostu, np: „Nie zgadzam się absolutnie z tym co napisałeś, ponieważ .. moje doświadczenia, doświadczenia znajomych są zupełnie odwrotne .. to wyrażenie działa zupełnie inaczej niż opisujesz ..” – tego typu zwroty. W ten sposób nie atakujemy osoby, tylko informujemy, że nasze poglądy są inne. Czasem w naszej ocenie wszystko jest ok, warto też o tym napisać, ale najlepsze komentarze to te mówiące o tym, co można zrobić lepiej.

Napisałem o tym jaki feedback może do nas trafić, więc nie łatwo się domyślić, że takie same zasady panują przy dawaniu go. Skupiamy się na pracy, nie autorze, staramy się opisać co jest ok i to co nie do końca nam się podoba. Nie ubierajmy informacji w emocje, po co? Autor ma swoje zdanie, my mamy swoje. Nie wszyscy noszą ten sam rozmiar, prawda? 😉 Zwłaszcza, że pomimo szczerych chęci, błąd może być po naszej stronie. Podobnie sytuacja ma się wśród współpracowników: tester, który kpi z programisty podczas zgłaszania błędu raczej nie przyczyni się do owocnej współpracy. Podobnie programista, który obraża się za zgłoszenie błędu.

A co robić z feedbackiem? Pewne jest jedno, należy go rozważyć. Osoba która go pisze wcale nie musi być mądrzejsza w danym temacie od nas, ale.. może. Systemy komentarzy to aktualnie małe portale społecznościowe, zawsze można odpowiedzieć, dopytać, podziękować za radę. Podobnie sytuacja ma się w pracy, dopytać naprawdę nie boli, a poprawka w miejscu innym niż ktoś miał na myśli, bo nie dopytaliśmy, to strata konkretnych pieniędzy.

Ale wracając do pytania zadanego wcześniej, co się stało, że nie umiemy dawać feedbacku jak dzieci? W którym momencie ta umiejętność przekazania tego co myślimy wprost bez zbędnych emocji z nas ulatuje? Innymi słowy które – „nie wolno tak mówić” w końcu zaczyna działać? 😉 Po jakimś czasie dojrzewamy, stajemy się wyczuleni na krytykę (dojrzewanie, akceptacja przez środowisko, te sprawy), wolimy nie mówić co myślimy. Noo i IT to przecież w większości introwertycy, osoby które wolą pracować samotnie, z maszynami, zamiast z ludźmi. Wiem, że ostatnim zdaniem sporo uprościłem, ale chodzi mi o pokazanie tego, że sytuacja jest ciężka. Na szczęście, można to ćwiczyć. Umiejętność dawanie feedbacku to umiejętność, jak każda inna. Słyszałem o praktykach, że jeśli coś ci się podoba w pracy programisty, to idź, zanieś mu słodkiego cukierka, jeśli nie, to kwaśnego.. Litości, nie traktujmy siebie jak?.. Małpki? Gorzej? Które nie potrafią znieść krytyki, czy pochwały wprost 😉 Uczmy się rozmawiać, albo chociaż opisywać o co nam chodzi.. Trochę praktyki? Przeczytaj coś, oceń co o tym myślisz, zapisz sobie tą ocenę, zanalizuj pod kątem, czy nie krzywdzi nikogo i opublikuj 😉 Przeczytałeś następny materiał, zrób to samo. Proste, prawda? Z programistami w firmie też da się w ten sposób, gwarantuję 😉 W firmach zdarzają się takie rzeczy jak „code review”, czyli ludzie się spotykają i nawzajem oceniają swoją pracę, konkretnie swój kod. Warto być tutaj otwartym, żeby nie doprowadzić do sytuacji: „on mi pokazał w tamtym tygodniu, to ja mu teraz wytknę – nazwy zmiennych”.

A kiedy warto zostawić po sobie opinie? Cóż, częściej lepiej niż rzadziej 😉 Naturalnym odruchem jest wyrzucenie swojego żalu wtedy kiedy nie zgadzamy się z artykułem, ale jeśli się zgadzamy, również warto to zaznaczyć. Nie twierdzę, że każdy napotkany artykuł w internecie nie przetrwa bez wyrażenia przez nas opinii 😉 Ale warto zwłaszcza wtedy, kiedy uznajemy go za naprawdę wartościowy 😉

Informacja zwrotna niesie ze sobą naprawdę wielką siłę, mnie do napisania tego artykułu i przyjrzeniu się zjawisku zainspirowały komentarze pod postem o tym jak dzisiaj szukał bym pierwszej pracy, nie tylko te tutaj, ale również na facebooku. Bardzo mnie ucieszyło, że jestem w stanie pomóc chociaż kilku osobom. Mam też w głowie kilka pomysłów na artykuły o podobnej tematyce, pewnie nigdy bym się nimi nie zajął, gdyby nie komentarze 😉 Reasumując, umiejętność przekazania swojej oceny jest naprawdę ważna i dobrze ją ćwiczyć, bądź co bądź lepiej usłyszeć wprost o tym co się komuś nie podoba, jak dostać kwaśnego cukierka 😉

Pozdrawiam!

  • Czarek Durkalec

    Bardzo dobrze opisane zjawisko 😉 Jestem totalnym amatorem lecz udało mi się stworzyć parę stron komercyjnie i w 3 na 5 przypadków ciężko było się dogadać ze zleceniodawcą. Szczególnie jeśli chodziło o prace graficzne na stronę, które robiłem w Photoshop’ie.

    • migellal

      Zgadza się, dlatego umiejętność dogadywania się i konkretnego opisania tego co nam się nie podoba a co należy zmienić jest tak ważna 😉

  • Zgadzam się 🙂 Osobiście wolę dostawać konkretny feedback. „Nie podoba się to, to i tamto, chciałbym, żeby wyglądało tak”. Nauczyłam się też pytać, żeby uzyskać jak najbardziej precyzyjne dane.
    Nie lubię takiego głaskania się po główkach w rodzaju „Dam mu cukierka, żeby nie urazić”. No ludzie, jesteśmy dorośli. Jak nie umiemy między sobą komunikować się w tak prostych sprawach, to co dopiero mówić o jakichś negocjacjach.
    I masz propsy za AppInventora 🙂 Też uczę go dzieci, ale nieco starsze (12-14 lat). Zazwyczaj zaczynam od pytania: „Robiłeś coś w Scratchu?” Jeśli tak, to: „Czy chciałbyś spróbować czegoś nowego, trudniejszego?”, a jak nie, to dalej Scratch 😉

    • migellal

      Dokładnie, zwykła rozmowa o pracę, pytanie o płacę już powoduje zmieszanie, a to przecież podstawa, żeby w ogóle zaczynać rozmawiać 🙂
      Chciałem poprosić o pomoc przy d4k we Wrocławiu, ale widzę, że AGH – Kraków. Przy okazji – ładny blog, powodzenia przy skreślaniu celów z listy 🙂

      • Dziękuję, i za pochwałę, i za życzenia 🙂 (Chciałabym zobaczyć Wrocław, gdyby tylko czas i środki pozwoliły)
        Powodzenia na d4k! I zapraszam do Krakowa 😉