tl;dr to po prostu podsumowanie roku, ale, że ostatnie wpisy były o tym, że nie chce mi się już nic robić po godzinach, to w tym wpisie znajduje się mała aktualizacja tego stanu rzeczy (znaczy, już mi się trochę chce)
Zrobiło się nostalgicznie, wszyscy chcieli kolorowo i ślicznie…
Jak śpiewa Pezet w nowym kawałku „Stary Pezet (klasyczny)”, który pomimo tego, że jest nowy, to ma brzmieć, jak by był stary (czyli nagrany w latach 90) – tak samo trochę ja. W poprzednich wpisach pisałem o tym, że robienie rzeczy po godzinach już mnie tak nie kręci, a perspektywa 12 sezonów „Chłopaków z baraków” jest lepsza niż kolejny projekt po godzinach. Jednak pojawiło się tutaj kilka zmian i powoli pojawiają się jakieś pomysły, jakieś realizacje.. O wszystkim konkretnie w tekście poniżej.
💪
Przede wszystkim – dużo w mojej perspektywie zmienił covid, bez wchodzenia w szczegóły – przeszedłem go bardzo cięzko. Kiedy w końcu doszedłem do siebie uznałem, że potrzebuję konkretnych zmian. Jedną z nich było „fizyczne” zadbanie o siebie. Poprzednio nie robiłem za wiele – zdarzała się jakaś dieta która nawet przynosiła jakieś efekty, ale bez wytrwałości i aktywności fizycznej – było to raczej krótkotrwałe. Od półtora roku jednak dorzuciłem siłownię – i to zmieniło bardzo dużo!
Wiem, że to wydaje takie oczywiste, ale jak się okazuje – aktywnoć fizyczna naprawdę wpływa na wiele aspektów życia, nie tylko w kontekście samego zdrowia, ale również – chęci do pracy oraz dodatkowych aktywności.
I to nie to, że już nie jestem gruby – dalej jestem. Ale waga powoli – z wahaniami, ale jednak zmierza w kierunku który mnie interesuje.
🤖
Sztuczna inteligencja! To był bardzo gorący temat jeśli chodzi o miniony rok i w mojej skromnej opinii, to nie jest jakiś „specyficznie użyteczny” blockchain, ale narzędzie które może być użyte w wielu kontekstach dając fantastyczne rezultaty. Tak więc nadchodzący rok również będzie pewnie rokiem linuksa sztucznej inteligencji.
Jeśi chodzi o mnie, to uczestniczyłem w szkoleniu AI Devs i na dodatek uznaję to szkolenie za takie dobre – że uczestniczyłem w dwóch edycjach. Tym samym – korzystając z okazji, jeśli nie miałeś przyjemności, to serdecznie polecam
To dzięki temu szkoleniu w minionym roku napisałem sobie kilka „małych narzędzi” które fajnie wspomagają moją codzienną pracę wykorzystując AI. Tak więc – jak widać – projekciki po godzinach wróciły. No i korzystając z okazji – Tobie też chciałbm zaproponować udział, a jeśli skorzystasz z mojego reflinka https://www.aidevs.pl?ref=r2402 to mój portfel też będzie Ci wdzięczny, bo na kolejną edycję dostanę zniżkę 🤑
🎮
Wracając jednak do podsumowania roku – dalej sporo czasu spędzałem z grami. W 2023 roku wyglądało to tak jak na poniższych obrazkach:
Jak widać – sporo czasu spędziłem w grach. Jak by ktoś chciał dołączyć na jakiejś platformie – to serdecznie zapraszam 🙂
➡
A co przyniesie kolejny rok? Cóż, projekt którym chcę się zająć to 100porad.pl – mały projekcik głównie w sieciach społecznościowych gdzie chce przedstawić 100 rzeczy / pomysłów / hacków z których korzystam, aby żyło mi się lepiej. Jeśli Cię to interesuje – zapraszam do zostawienia maila. I to tyle jeśli chodzi o to krótkie podsumownaie – chciałbym Ci jeszcze tylko życzyć na najbliższy rok aby był lepszy od tego co minął – wszystkiego dobrego! 🙂
Ostatnio zauważyłem pewną prawidłowość. Ludzie mają coraz mniej czasu, chcą uzyskać jak najwięcej odpowiedzi w jak najkrótszym czasie. Kiedyś wielką popularnością cieszyły się kursy które były długie – generalnie im dłuższy kurs – tym lepszy, a na Udemy zdarzało się przeliczanie, że oto masz godzinę nauki za złotówke, przy kursie mającym 40 godzin. Tylko, że jeśli się nad tym zastanowić, to te 40 godzin to jest tak naprawdę Twój koszt który musisz ponieść, a czy te 40 godzin da Ci więcej niż 20 godzin? A czy da Ci więcej niż 10 godzin kursu? No właśnie, w epoce w której wyszukujemy odpowiedzi na konkretne pytania w Google i czasem otrzymujemy je nawet bez wchodzenia na konkretną stronę – chcemy szybko poznać odpowiedzi. Tak samo szybko chcemy zdobywać nowe umiejętności. Stąd pomysł na kurs, który kompensował by te wszystkie podstawy javy w jak najkrótszym czasie. Nie udało mi się tego zrobić w godzinę, ale godzina i trzydzieści minut to całkowita długość tego kursu
Nie było to łatwe zadanie. O wielu tematach opowiadam szybko starannie dobierając słowa, aby przekazać jak najwięcej treści w jak najkrótszym czasie. Do tego wewnątrz kursu znajduje się też trankrypt, który został spisany przed nagraniem, aby nie tracić czasu na dygresje. Słowem – serdecznie zapraszam. Półtoragodzinny kurs java gdzie przedstawione są rozległe podstawy tego języka, a finalnie powstają boty do discorda.
Niedziela wieczór, a ja sprawdzam maile.. Nigdy nie byłem ekspertem jeśli chodzi o inbox zero, zawsze do tego dążyłem, ale utrzymanie takiego rygoru jest dla mnie trudne. Nie mniej zawsze cieszy widok, kiedy uda się oczyścić swoją skrzynkę do zera. Taki powiew świeżości, świeży start, greenfield. Tylko od jakiegoś czasu zauważam u siebie, że coraz mniej mnie to cieszy. A to dopiero czubek góry lodowej.
tl;dr – ten wpis jest dosyć gorzki i dosyć dla mnie ważny. Opowiada o rozwoju, pracy po godzinach i braku sukcesów z tej dodatkowej pracy, o zmęczeniu, odpoczynku, autosabotażu i nie kończy się happy endem. Kończy się zwycięstwem świata nad chcącą opanować go jednostką. Ale jest dobrze. Więc może jednak happy end?
Kiedyś byłem (subiektywnie) bardzo aktywny. Przebranżowiłem się, już ponad 5 lat temu, zanim jednak do tego doszło miałem w głowie wielką psychiczną blokadę przed rozpoczęciem pracy jako programista. Mogło by się wydawać, ot – co to takiego – praca jak praca. Ale dla mnie – chłopaka z wioski który do najbliższego sąsiada miał kilometr i to idąc „na szagę”, wychowanego tak, że potrzebowałem lat aby część tych rzeczy zweryfikować i odrzucić, od dziecka słyszącego, że najważniejsze to „stała praca i to najlepiej jako urzędnik, bo tych się nigdy nie zwalnia” nie szczególnie wierzącego w siebie i swoje umiejętności – to było trudne. Wspominałem nawet o tym w którymś #30devstories, ale głównie dlatego, że wiedziałem, że to i tak wkrótce zniknie 🙂 Tak, czy siak, to było dawno, wtedy uparłem się, że zostanę tym programistą i zostałem. Krótko to starcie mojej zawodowej kariery zaczęły się projekty po godzinach (właściwie to one się zaczęły już nawet przed startem żeby mieć co wpisać do portfolio). Większość kończyła się fiaskiem (albo dowoziłem je do końca a potem nie zdobywały popularności, albo porzucałem w trakcie prac) część jakimś tam sukcesem (np apka na androida mająca kilkaset tysięcy klientów – którą porzuciłem, bo mi się znudziła, albo kursy na Udemy z których zrezygnowałem ostatnio). Ale projekty po godzinach cały czas mi towarzyszyły, od praktycznie 10 lat (moment w którym postanowiłem, że zostanę programistą, do teraz).
Teraz jest dobrze
Pracuję zawodowo jako programista, zarabiam tyle ile powinienem według serwisu wykop, mam na sobie jakieś kredyty, ale generalnie absolutnie nie narzekam, moja poduszka finansowa nie jest gigantyczna, ale jakieś możliwości ciągle mam. Jest po prostu dobrze – normalnie. Nie mniej kilka lat temu, byłem absolutnie pewien, że praca dla „głównego klienta” i jakieś „grosze na boku” to tak tymczasowo, bo na pewno w końcu któryś projekt się poniesie i zostanę „prawdziwym szefem” mającym własny produkt, czy komplet usług. Lata lecą, zasuwam po godzinach, kolejne projekty w todoist, kolejne taski, nic jednak się „spektakularnego” nie dzieje. Dzisiaj jest niedziela, a ja odłożyłem skończenie ebooka o zarabianiu na Udemy na kolejny tydzień.. Nie mam już siły. Wypaliłem się tym..
A zawodowo?
Dla mojego klienta zajmuję się razem z kilkuosobowym zespołem aplikacją legacy. Więc mój rozwój zawodowy odbywa się raczej w kierunku technologii już stęchłych, których jeszcze się używa, bo nie opłaca się przepisywać. Cóż, zdaję sobie sprawę, że jeśli kiedyś będę chciał skończyć tą współpracę, to będę musiał szukać projektu raczej podobnego, albo zgodzić się na słabsze warunki w innych technologiach. Dla jasności – nie wypaliłem się zawodowo – dobrze mi się programuje i rozwiązuje problemy, lubię swój team i tą firmę – jest naprawdę fajnie, ale przez kilka godzin dziennie. Staram się trzymać godzinowo tak jak bym był na etacie, zazwyczaj z mniejszym skutkiem niż większym, ale jak mówiłem – zupełnie na to nie narzekam. Jest po prostu dobrze, ale dobrze tylko przez ten określony czas w którym pracuję, po pracy nie mam już zupełnie ochoty patrzeć na rzeczy związane z programowanie.
Nauczyłem się znowu relaksować, aż za dobrze
Jakiś rok temu wróciłem znowu do gier komputerowych, przeszedłem kilka tytułów, byłem early adapterem usługi GeForceNow, nadążam za nowinkami, ostatnio kupiłem switcha (#pdk SW-3214-7651-2528 – można mnie dodawać). Więcej bawię się z córką, oglądamy razem bajki, rozmawiamy, więcej czasu spędzam z żoną, czytam książki nie biznesowo/programistyczne, ale dla przyjemności. Gram w planszówki (Brzdęk – w Kosmosie, na ten moment dla mnie numer 1 i top topów) Oglądam seriale na Netflixie (12 sezonów chłopaków z baraków? – zajebiście – wchodzę!). Jest dobrze.
A co z tymi projektami po godzinach?
Nie wiem. Kiedyś miałem wyrzuty sumienia kiedy się relaksowałem – teraz myślę raczej o tym, że pracowałem już dzisiaj, utrzymuję rodzinę i – mam ochotę po prostu odpocząć. A projekty po godzinach to się najwyżej odłoży w kalendarzu, bo czemu nie, przecież do tej pory spekatakularnego sukcesu nie przyniosły, więc jaką mam pewność, że teraz przyniosą? Może po prostu znowu się zawiodę? Po co, skoro jest dobrze. W tym miejscu chciałem też serdecznie pozdrowić Gallupa według którego Achiever, Learner, Discipline i Focus to moje podium. Jak widać – Osiągacz za dużo nie osiągnął, uczeń nie ma ochoty się uczyć, dyscyplina poszła na spacer i koncentracja też jak by siadła.
Podsumowanie
Cieszę się, że napisałem ten wpis. Pomimo tego, że zajęło mi to godzine, więc pewnie tyle w ile ogarnął bym te maile. Lepiej mi, że wyciągnąłem to w końcu z głowy i usystematyzowałem. Mam również nadzieję, że te moje przemyślenia pomogą również Tobie czytelniku. Bo wiesz – mój biznesowy mózg myśli – Ty napiszesz, że spoko, że też to czujesz i nie jestem sam, ja napiszę super, to ja będę eksplorował ten temat i spróbuję wyjść z tego stanu „marazmu”, tylko dołącz do mailingu. A za jakiś czas sprzedam Ci kurs o wychodzeniu z marazmu. Tymczasem doświadczony mózg myśli – jak zwykle dowieziesz i się uda, jak każdy poprzedni pet project ten na bank wypali i się nie znudzi.. Bo bardzo chcę wrócić do projektów po godzinach, dodatkowej nauki i rozwoju. Ale w tym momencie, bardzo tego nie chcę. Wilki dwa.
Jakiś czas temu wrzuciłem na Twittera zrzut ekranu na którym widać jak wycofuję kurs z Udemy. Chciałem to jakoś skomentować, ale limit znaków w wiadomości uniemożliwił mi napisanie dłuższej wypowiedzi. Na szczęście, mam bloga! Tak więc, zapraszam do małego podsumowania mojej działalności na Udemy.
Kasa!
Czyli to co tygryski lubią najbardziej. Bez przedłużania i owijania w bawełnę, tak się prezentował cały mój dochód z działalności na Udemy
Cały dochód z Udemy (otwórz w nowej karcie, wysoka rozdzielczość)
Z tego wykresu wynika kilka ciekawych rzeczy:
Kursy na Udemy zacząłem sprzedawać w listopadzie 2017 – co do marca 2020 daje 31 miesięcy
Na wykresie widać, że dział „Twoje promocje” nigdy nie przynosił jakichś spektakularnych efektów
Na wykresie widać też spory spadek dochodów w zeszłym roku, skąd to się wzięło, opisuję dalej
Czas?
No dobrze, zarobione ponad 9K$, ale ile poświęciłeś na to czasu? Do tego również mam wykres, który pochodzi z mojego Toggl. Tylko musiałem go trochę posklejać
Czas spędzony nad Udemy (wysoka rozdzielczość, otwórz w nowej karcie)
Mając te dane możemy nawet nakreślić wzór prezentujący stawkę godzinową:
9079$ / (61:32h + 379:25h + 0:30h) ~ 20,57$
Czyli gdybym poświęcił czas związany z pracami nad kursami na regularną pracę, musiałbym na niej zarabiać 20,5$, żeby wyjść na to samo. Myślę, że wynik ten mogę podsumować słowami które wypowiedział inżynier Dyatłow.
Not great, not terrible
A za co?
No właśnie, do pełni obrazu brakuje jeszcze informacji co tak naprawdę sprzedawałem? Otóż były to łącznie cztery kursy, wszystkie po polsku (a o tym dlaczego one są po polsku dokładnie pisałem tutaj):
Praktyczny podstawowy kurs Android, wydany 16 listopad 2017
Programowanie w javie od podstaw, wydany 25 stycznia 2018
Android – techniki zaawansowane, wydany 13 czerwca 2018
Spring Boot – praktyczny kurs pisania aplikacji backend, wydany 10 lipca 2018
Wszystkie kursy miały włączone standardowe mechanizmy reklamowe Udemy (operowanie ceną, reklamy)
Jak to jest sprzedawać na Udemy? Dobrze?
To nie jest tak, że dobrze, albo, że nie dobrze..
No właśnie. Długo zastanawiałem się jakie najważniejsze lekcje wyciągnąłem z Udemy i chciałem je podzielić na trzy główne grupy, biznesowe, o klientach, oraz o samym sobie. Zacznijmy może od biznesowych.
Biznesowo – mało tam biznesu
No właśnie, Udemy to marketplace z kursami.. I warto zdawać sobie sprawę, że władzę sprawuje tam wyszukiwarka, która segreguje kursy według popularności / jakości / liczby uczestników, podejrzewam, że nawet w tej kolejności. A więc, wydając kurs, warto najpierw zanalizować jakie ma szanse na wybicie się (zalinkuję jeszcze raz, tutaj tłumaczę mechanizm). I próby hakowania systemu (np, przez czasowe udostępnienie za darmo) nie powiodą się, jeśli nie zmobilizujemy kursantów do rozpoczęcia, a tylko dodają kurs do swojego konta.
Oczywiście – możemy nie zgadzać się na promocje organizowane przez Udemy (manipulowanie ceną), ale widzę tylko jeden scenariusz w którym to zadziała – mianowicie kiedy na własną rękę sprzedajemy kurs w jakiejś cenie (powiedzmy 300pln), a na Udemy ustawiamy 600pln. W takiej sytuacji po samodzielnej sprzedaży możemy naszym własnym klientom wysłać kod rabatowy na 100%, a jeśli ktoś z klientów Udemy będzie chciał kupić będzie musiał zapłacić regularną cenę.. Nie do końca mam pewność, czy ten przytoczony przeze mnie scenariusz nie łamie któregoś punktu regulaminu Udemy, ale nie mam pomysłu jaki inny scenariusz mógłby dać efekty w postaci sprzedaży – gdzie inne kursy są za 40pln, a ten jeden za 300 pln.
Możemy naturalnie w dalszym ciągu ściągać osoby z zewnątrz, ale.. Cóż, wrzuciłeś kurs na Udemy, a powszechna opinia o Udemy (nie zgadzam się z tą opinią, ale jednak codziennie czytam internet) jest taka, że tamte kursy nie powalają jakością, więc to trochę jak próba handlowania cukierkami w sklepie rybnym. Wydaje mi się, że nie tędy droga i jeśli chcesz sprzedawać na Udemy, to po prostu musisz zaakceptować panujące tam zasady, a więc jeśli chcesz promować swoje kursy, to nie możesz oferować cen wyższych niż platforma wyliczy dla danego użytkownika. Tak więc, masz bardzo ograniczone możliwości, jeśli chodzi o przyprowadzanie klientów. W Udemy nie ma też bezpośredniego dostępu do maili, a więc wszelkie oferty muszą być przesyłane przez wewnętrzny system wiadomości i one również podlegają obostrzeniom. Kilka poprzednich zdań o tej platformie mogło brzmieć dość krytycznie, dlatego dla równowagi wspomnę tutaj o tym co dostajemy w zamian, mianowicie, jeśli nasz kurs jest dobry, Udemy może wykupywać jego reklamy na facebooku, albo w innych miejscach. Dzięki temu mój kurs pojawił się chociażby na Spider’s Web.
Klienci są… różni
Często staram się podkreślać w kontekście Udemy, że wysoka ocena kursu jest naprawdę ważna. Wspominałem o tym choćby w ostatnim wpisie, gdzie używając angielskiego możemy stracić w ocenie jedną gwiazdkę, a to może zaważyć o tym jakie środki Udemy przeznaczy na promocje naszego kursu, więc również o rozmiarze ewentualnego sukcesu. I właśnie w tym momencie opowieści pojawia się on – klient.
„Ocena kursu”
Na samym początku zaznaczę – nie wszyscy są oczywiście tacy, jest to jakiś mały odsetek osób kupujących na Udemy.
Sprzedając kurs na własnych zasadach możesz zdecydować kogo chcesz obsługiwać. Jeśli komuś coś się nie podoba, można zwrócić pieniądze i powiedzieć, że fajnie było, ale nic więcej ode mnie nie kupuj. Na Udemy nie mamy takich możliwości. Możemy oczywiście kliknąć „zgłoś komentarz”, ale to nigdy nie odniosło skutku. Możemy też napisać do danej osoby i dopytywać z czego wynika taka opinia, ale na ile to może być skuteczne można się domyślić..
Ciężko mi znaleźć rozwiązanie dla tej sytuacji – oczywiście rozumiem postawę Udemy, że jest absolutnie pro kliencka i klient może generalnie robić co chce, ale być może mała zmiana (jak chociażby wymuszenie dodania komentarza przy ocenie jednogwiazdkowej, albo blokada ocen jednogwiazdkowych bez przerobienia 30% kursu, mogła by cokolwiek pomóc).
Warto się też zastanowić, z czego może wynikać powyższy problem. Być może przekaz w tym kursie nie dotarł, ktoś spodziewał się czegoś innego, prostszych przykładów, innego tempa, albo trudniejszych przykładów. A ktoś inny myślał, że w cenie kursu są też indywidualne konsultacje Skype po godzinach (true story).. A być może ktoś uzyskał nową pozycję w wyszukiwarce wystawiając niską ocenę? Wprawdzie zapłacił za to 35 pln, ale mógł zyskać o wiele więcej. Mógł też po całej akcji uzyskać refund. Żeby było jasne, NIE TWIERDZĘ, że tak tutaj było, po prostu pokazuję pewien mechanizm który na Udemy może całkiem nieźle zadziałać.
Tych klientów nie obsługujemy!
I ponownie, tak jak w poprzednim akapicie, skupiam się tutaj na zachowaniach patologicznych, ale nie zapominajmy, że większość osób na Udemy to jednak ogarnięci, chcący się czegoś dowiedzieć ludzie, którzy kupili bo chcą poszerzyć swoją wiedzę i można z nimi naprawdę fajnie współpracować 🙂
A ja – jestem jakiś dziwny
No to uwaga, teraz najlepsza część, robię wrzutę na siebie 🙂 To jest ten fragment jak w jeden z dziesięciu, kiedy ktoś mówi – poproszę na siebie, po czym nie odpowiada 🙂
Można by się zastanawiać, jaki biznesowy ignorant ściąga kurs z sieci w momencie panującej pandemii, która powoduje, że ruch na tego typu platformach osiąga nigdy wcześniej nie widziane zakresy? Co trzeba mieć w głowie, żeby podejmować tak – obiektywnie – biznesowo głupią decyzję. Już tłumaczę, otóż strasznie się przez ostatni rok rozleniwiłem.. Nie wiem, z czego to wynika, ale nie udało mi się zrealizować żadnej z planowanych rzeczy.. Szukam skąd powód takiego stanu rzeczy, patrzę na wykresy Udemy i może – to właśnie stąd? Udało mi się wypracować „dochód pasywny” na Udemy, czasem tylko odpisywałem na maile, oceny kursów wprawdzie spadały, przychody również, ale pewnie wystarczyła by mobilizacja w tamtym roku przed czarnym piątkiem, żeby zaktualizować kursy, podbić wskaźnik „ostatnio aktualizowany”, dorzucić trochę nowości i sprzedaż znowu by wzrosła.. Mimo to, nie zrobiłem tego, nie miałem na to ochoty, poczułem, że muszę zrezygnować.
Kolejnym powodem jest to, że zarządzanie mnie przytłoczyło. Część kursów nie miała nagranej nawet całości materiałów, na samym początku pełen entuzjazmu pisałem wiadomości, odpisywałem wszystkim, sprawdzałem zadania, ale po jakimś czasie się okazało, że w kursie dodałem tyle zadań, że nie wyrabiałem się, ze sprawdzaniem ich. Poczułem, że to nie fair wobec kursantów, więc zrezygnowałem, ze sprawdzania ich, a po jakimś czasie z całej aktywności na Udemy. Nie chcę dłużej sprzedawać tego w co nie mogę się zaangażować tak mocno jak bym chciał. Możliwe, że moi kursanci Udemy dostaną jeszcze jakąś z ofertą skierowaną specjalnie dla nich, kiedy będę miał coś nowego do zaoferowania – wydaje mi się, że to będzie fair.
Zdjąłem kursy i dwa dni później dostałem maila od Maćka ze https://slowbiz.pl/ o micie dochodu pasywnego i o tym jak jego to rozleniwiło. Odpisałem mu, że w samą porę z tą wiadomością i że w sumie potwierdza, to co sam czuję. Ot, taka ciekawostka na koniec 🙂
Co dalej?
Uff, to było trudne podsumowanie. Pisanie go, zajęło o wiele więcej godzin niż bym chciał, ale musiałem się podzielić swoim doświadczeniem. Pod koniec tamtego roku zacząłem nowy projekt „inkubator programisty”, ale na zaczęciu go się skończyło.. Mam na niego pewien pomysł, ale czy znowu wyjdzie, czy skończy się na planie – to nie wiem.. Ale chciałbym odświeżyć trochę mój newsletter. Do tej pory działał na zasadzie – hej, w RSS jest coś nowego, wyślij email. Teraz chciałbym zdjąć tą automatyzację i przekazywać w newsleterze coś więcej, np o tym, że Udemy to nie jest moja pierwsza przygoda z kursami i z poprzednich wydarzeń również wyciągnąłem kilka lekcji.. Zainteresowany? Dołącz, będzie fajnie!
Chcę dołączyć do newslettera, a co za tym idzie: wyrażam zgodę na otrzymanie na mój adres e-mail informacji o postach, ofertach, produktach i usługach autora.
To pytanie pojawia się naprawdę często. Dostaję je w formie maili, albo ludzie często pytają po prelekcjach, dlaczego wydaję kursy po polsku? A to zależy od wielu czynników – spróbuję wyjaśnić jak najlepiej podejść do tego tematu.
tl;dr sprawdź PODSUMOWUJĄC na samym dole, ale szczerze – choćby ze względu na przykłady, polecam cały tekst.
English, do you speak it?
Pierwsza sprawa, to faktyczna jakość Twojego angielskiego. Osobiście bardzo nie lubię kursów, które mogę zrozumieć, ale jakość samej wymowy pozostawia wiele do życzenia. Zdarzało mi się takie materiały na Udemy oceniać negatywnie, lub po prostu zwracać. Nie twierdzę, że wszystkie kursy muszą być nagrane z idealną angielską wymową, ale twierdzę, że nagrywając po angielsku można nazbierać ujemnych punktów od osób, które posługują się nim natywnie. Dla przykładu kilka komentarzy: „odejmuję jedną gwiazdkę za wymowę” może się negatywnie odbić na sprzedaży naszego kursu na platformie takiej jak Udemy, gdzie oceny mają bardzo duży wpływ na pozycję w wyszukiwarce.
Konkurencja
Tutaj najlepiej będzie posłużyć się przykładem. Dzisiaj jest 27.04.2019, piszę datę, ponieważ ta sytuacja na pewno się zmieni. Powiedzmy, że szukam dobrego tematu z którego mógłbym zrobić kurs a znam się na notacji i modelu procesu biznesowego czyli BPMN. Wpiszmy więc BPMN w Udemy w dwóch przeglądarkach – jedna zlokalizowana na język polski, druga na język angielski. Tak prezentują się wyniki wyszukiwania:
pl
en
Na co warto zwrócić uwagę? Pierwsze i najważniejsze – jeśli korzystamy z polskich lokalizacji, to wtedy Udemy układa wyniki wyszukiwania inaczej, czyli, wysuwa kursy w języku polskim na samą górę. Ta zmiana pojawiła się jakiś czas temu i bardzo pomaga promować lokalnych twórców. Co z tego wynika? Ano tyle, że wydając po polsku, masz głównie polską konkurencję.
Czerwony, czy niebieski ocean
Innymi słowy, wydając kurs z BPMN po angielsku trafiasz na czerwony ocean – bardzo dużo bardzo dobrych kursów, spora konkurencja, bardzo niski przychód. A wydając kurs po polsku? Jeden mocny konkurent. Oczywiście – mamy tutaj jeszcze temat skali. Załóżmy kilka cyfr, a mam sporo pewności, że te założenia są zbliżone do prawidłowych, a nawet zaniżone:
klientów Udemy w Polsce – 300 000
30% kursów jest kupowanych po polsku
suma kursów po Polsku – 300
Jak widać dużo tutaj trójek, porównajmy to z danymi Udemy z 2018 roku
klientów na świecie – 30 000 000
85% kursów jest kupowanych po angielsku (UWAGA! Na to nie mam żadnych danych, sugeruję się ilością wspieranych walut i tym, że w kraju kupuje się średnio 30% kursów w języku narodowym (ale to też zależy od kraju – Udemy naturalnie zależy na wzroście tego współczynnika, bo to oczywiście naturalna ekspansja))
suma kursów – 100 000
Ale aby przeprowadzić dobrą analizę brakuje nam jeszcze kilku elementów, zrozumienia jak ważna jest wyszukiwarka i algorytm Udemy.
Znaczenie pozycji w wyszukiwarce
Winners win big, because the marketplace loves a winner.
The Dip: A Little Book That Teaches You When to Quit (and When to Stick) – Seth Godin
Powyższy cytat w tej książce jest zilustrowany poniższą grafiką:
Najpopularniejsze smaki lodów na świecie
Świat działa właśnie w ten sposób. Łatwo to sprawdzić, zastanawiając się, jak często zaglądamy na drugą stronę w wyszukiwarce Google? Albo w ogóle jak często potrzebujemy więcej niż pierwszego wyniku? Powyższy wykres, mimo, że może się wydawać zupełnie oderwany od kontekstu, może bardzo dobrze obrazować jak rozkłada się popularność wyników w wyszukiwarce. Na Udemy również mamy wyszukiwarkę i oczywiście nie znam dokładnego algorytmu który rządzi Udemy, ale zwracam uwagę na trzy bardzo istotne elementy:
Średnia ocen
Ilość ocen
Ilość uczestników
A jaka jest wartość tych współczynników kiedy publikujemy kurs na Udemy? Cóż, każdy z nich wynosi 0. A więc, jak konkurować z pierwszym na na angielskiej liście kursem bpmn, gdzie liczba uczestników to ponad 8400, a liczba ocen ponad 1200? O wiele prostsze, chociaż dalej trudne wydaje się pokonać pierwszy na liście polski kurs, gdzie liczba użytkowników wynosi 700, a liczba ocen 150. Warto jeszcze tutaj wspomnieć o tym, że oceny od poszczególnych uczestników również mają swoje „wagi” wyliczane na podstawie zaangażowania użytkownika w kurs. Oraz o tym, że kurs może otrzymać dodatkowe „badge” (np. bestseller, nowy i popularny, najwyżej oceniany) które również mogą wpływać na kolejność w wyszukiwarce.
Spostrzeżenia z rynku
Nieco lepszy ogląd sytuacji daje nam narzędzie Udemy Insight, po polsku nazwane „spostrzeżenia z rynku”. Narzędzie jest darmowe, aby się do niego dostać należy:
Kliknąć przycisk „Chcę zostać instruktorem” na Udemy. Bardzo do tego zachęcam, to do niczego nie zobowiązuje, a w zamian otrzymuje się masę materiałów o przygotowywaniu kursów, sprzedaży, marketingu etc.. Wiedzę tę można wykorzystać nie tylko na Udemy.
W panelu instruktora na Udemy należy kliknąć na przycisk narzędzia i wybrać spostrzeżenia z rynku.
Spróbujmy więc zanalizować szanse na sukces dla kursu z BPMN, narzędzie to niestety nie obsługuje jeszcze języka polskiego, ale daje bardzo ciekawe wyniki dla kursów po angielsku:
Marketplace Insight – część 1
Prosta analiza, prawda? 🙂 Narzędzie wypisuje na samym środku, że to dobry pomysł, aby wydać kurs BPMN po angielsku. Ludzie często wyszukują, kursów jest mało, mediana to 90$ (mediana – wartość środkowa gdzie jest tyle samo wartości powyżej jak i poniżej) a w tym momencie najlepszy kurs zarabia ponad 500$.
Marketplace Insight – część 2
Percentyl 79, czyli w tym momencie temat jest popularniejszy niż 79% tematów wyszukiwanych na Udemy. Tendencja pokazuje, że temat jest na stabilnym, interesującym poziomie. Do tego mamy słowa kluczowe, oraz tematy pokrewne, warto sobie przejrzeć tą listę tematów pokrewnych, bo być może gdzieś mamy dodatkowe możliwości? Te opcje z gwiazdkami mogą okazać się bardziej opłacalne, choć czasem rynkowo trudniejsze. Zapisy według kanałów mogą pomóc w planowaniu działań marketingowych, z kolei wskaźnik konwersji może informować o zainteresowaniu, bądź aktualnym niedopasowaniu kursów do rynku (kiedy ten wskaźnik jest niski). Jak widać jest też osobna ramka do zapisów z oceną powyżej 4,5, mam wrażenie, że Udemy zaczęło ostatnio bardzo promować kursy z wysokimi ocenami.
Powyższych informacji nie możemy uzyskać dla kursu po polsku, dlatego jedynym sposobem sprawdzenia ile się na nim zarabia jest oszacowanie jak długo jest na rynku i wyliczenie dochodu. Próbowałem kilkoma sposobami, ale niestety nie znalazłem informacji kiedy dokładnie kurs został nagrany (screencasty są bez widocznej daty, wayback machine nic nie zwraca). Na stronie kursu znalazłem komentarze, które mają 2 lata, więc wiemy, że kurs ma minimum tyle, dlatego załóżmy, że kurs jest na rynku 24 miesiące w tym czasie zebrał 700 uczestników.
Analiza
Po zebraniu tych informacji w końcu możemy spróbować przeprowadzić jakieś analizy. Dla przykładu, wiemy, że najlepszy miesięczny przychód dla BPMN po angielsku to ponad 560$. Skoro kurs po polsku został kupiony 700 razy i zakładamy, że jest na platformie od 24 mcy, to miesięczny przychód z niego po cenie 5$ (połowa Udemy, połowa twórca) wynosi ~145$/mc. To jest 4 razy mniej niż po angielsku, ale – tutaj mamy tylko jednego konkurenta. Innymi słowy, po wydaniu kursu po polsku będziemy z automatu drudzy w wyszukiwarce, po wydaniu go po angielsku na pewno będziemy gdzieś dalej i to dużo dalej. Więc możemy założyć, że wydając go po polsku wyjdziemy na tym lepiej, a przynajmniej na samym początku. Bo pozycję w rankingu z czasem oczywiście można podbić. W tym miejscu chciałem też przypomnieć, że na mojej prezentacji o kursach w pewnym momencie padało zdanie „wydawać wszystko po polsku”. To było uproszczenie, ale jak widać, nie zupełnie bezpodstawne.
Hakowanie
Na hakowanie pozycji swojego kursu jest kilka sposobów. Pierwszy z nich zależy od tego, co robiłeś wcześniej. Jeśli masz grupę fanów, prowadzisz bloga, albo „istniejesz” w sieci prawdopodobnie masz już swoich klientów. Przekierowując ich na stronę kursu w momencie premiery można zyskać badge „nowy i popularny”, a to podbije nas w rankingu, jeśli temat „załapie” można się wybić na rynku na którym istnieje już sporo kursów. Drugą opcją jest czasowe udostępnienie kursu „za darmo”, albo wygenerowanie linku za darmo aktywnego na powiedzmy sto pobrań. W ten sposób możemy zyskać 100 pierwszych klientów, ale co potem? Ilu uczestników rozpocznie nasz kurs, a ilu z nich wystawi pozytywną ocenę, żeby wyżej pojawić się w wyszukiwarce? Nie wiadomo też jak duża jest waga oceny, od osoby która otrzymała kurs za darmo? Inna opcja, to jeśli mamy znajomą osobę która poleca kursy na zasadzie afiliacji poprosić ją o wygenerowanie linka. Jeśli przekona swoich odbiorców do zakupu to oczywiście również zyskamy kolejnych klientów.
Podsumowując
Bardzo ważne jest, aby utrzymywać średnią ocen ze swojego kursu na poziomie powyżej 4.5. Dlatego wydając po angielsku musimy być na tyle pewni jakości swojego języka, żeby głupio nie stracić tej jednej gwiazdki za słabą wymowę. Do tego warto sprawdzić jak wygląda obłożenie danego tematu w poszczególnych językach, najlepiej przez odpowiednio zlokalizowane przeglądarki. Po sprawdzeniu warto sobie spróbować wyliczyć jaki dochód możemy uzyskać tutaj i tutaj, a do tego sprawdzić dane w Insight. Po analizie tego wszystkiego wreszcie możemy w miarę świadomie zdecydować się na jakiś język.
Ps. Jeśli interesuje Cię temat wydawania kursów i chciałbyś uzyskać jakieś konsultacje na ten temat napisz prywatną wiadomość 🙂
Ps2. Problem można też rozwiązać nagrywając video jeden raz, oraz audio w dwóch językach 🙂 Podobno są plany dodania wsparcia dla kilku ścieżek dźwiękowych do jednego video, ale nie wiadomo kiedy i czy w ogóle..
Pętle. Jedna z najbardziej podstawowych konstrukcji w każdym obiektowym języku programowania. Kiedy zaczynamy swoją naukę programowania, to jest generalnie temat numer trzy: zmienne, ify, oraz pętle. W Kotlinie też oczywiście są. Ale są podane w nieco odświeżonej formie i to o tym chciałem dzisiaj napisać. Zapraszam do lektury.
While i do-while
Z kronikarskiego obowiązku na początek wspomnę o tych dwóch. Nie różnią się niczym od tego co znaliśmy już wcześniej, czyli pętla while wygląda tak:
var a = 1
while (a <= 10) {
print("$a, ")
a++
}
Warto zwrócić uwagę na Kotlinową składnię: słówko var oznacza zmienną, do drukowania używamy print, w Kotlinie w Stringach można referować do zmiennych przez znak dolara, nie ma średnika na końcu. Kilka linii a tyle udogodnień względem np javy. Z kolei pętla do while wygląda tak:
do {
print(a)
} while (a<=10)
Najlepiej różnicę między tymi dwoma wyjaśnia ten mem:
Więc generalnie, nie mam już tutaj nic do dodania. 2 sposoby za nami.
For
No i tutaj zaczynają pojawiać się różnicę. Klasyczna pętla for w Kotlinie wygląda tak:
val arr = arrayOf(101, 102, 103, 104, 105)
for (i in arr) {
println(i)
}
Ponownie odnosząc się do javy, nie musimy podawać jakim typem iterujemy, język przecież to wie. A gdybyśmy tam mieli np mapę (gdzie indeksy mogą być różne, nie muszą być cyframi od 0) i chcielibyśmy iterować po indeksach? Ależ proszę:
for (i in arr.indices) {
print("$i, ")
}
Fajnie, prawda? A teraz najfajniejsze, w pętli for możemy sobie wydrukować np indeks i wartość w jednym obrocie. A jak? Ano tak:
for ((i, v) in arr.withIndex()) {
println("$i => $v")
}
No i przyznam szczerze, że takiej konstrukcji w żadnym innym języku nie widziałem. A wygląda bardzo przejrzyście, prawda? Tak więc, kolejne 3 sposoby za nami.
For 2
Dobra, wiemy już wygląda iterowanie po kolekcji, a jak możemy sobie iterować po wartościach? Np tak:
for (i in 1 .. 5) {
print("$i ")
}
Kod wygląda konsekwentnie bez względu na to, czy iterujemy po wartościach, czy po kolekcji prawda? Tak wygląda pętla iterująca w górę, z kolei pętla iterująca w dół:
for (i in 5 downTo 1) {
print("$i ")
}
Mamy tutaj operator downTo, te dwie kropki z kolei nazywają się rangeTo. Mamy jeszcze jedno słówko kluczowe (właściwie funkcję), mianowicie step, oznaczające jak można się domyślić, jaki ma być krok pętli.
for (i in 1 .. 5 step 2) {
print("$i ")
}
To może jeszcze jedno słówko kluczowe (ponownie, funkcja), mianowicie until
for (i in 1 until 5) {
print("$i ")
}
Do czego ono służy? Ano do kończenia wywołania na wartości o jeden mniejszej niż podana. Po co? Żeby nie pisać już size-1 iterując po jakiejś kolekcji. Tak więc kolejne 4 sposoby za nami.
Repeat
Kotlin zawiera też oczywiście pętle foreach, która wygląda tak:
arr.forEach {
print(it)
}
Poznajmy zatem słówko kluczowe it, które odnosi się do aktualnie przetwarzanego argumentu. A skoro już je znamy, to pokażę jeszcze jedną metodę (a właściwie funkcję)
repeat(5) {
print("$it, ")
}
Prawda, że fajne? Przekazujemy w nawiasach klamrowych funkcję która ma się wykonać określoną ilość razy. Takie rzeczy tylko w Kotlinie. Kolejne 2 sposoby za nami.
Więcej
Mało? W takim razie stwórz swoje własne. Jak? Kotlin pozwala na przeciążanie operatorów. Innymi słowy masz własny obiekt po którym potrzebujesz jakiejś charakterystycznej iteracji? Napisz ją, operatory downTo, oraz rangeTo są przeciążalne, innymi słowy w Twoim scenariuszu mogą robić dokładnie to, czego potrzebujesz.
Reasumując
Pętle wyglądają i działają nieco inaczej, niż w pozostałych językach programowania. Ale rozumiem te decyzje, są spowodowane chęcią utrzymania spójności, oraz dodaniem możliwości przeciążania operatorów. A może chciałbyś dowiedzieć się więcej o Kotlinie? Jeśli tak to sprawdź: https://kurskotlin.pl/
Jak zapowiadałem w podsumowaniu roku, napiszę nieco więcej o Udemy w osobnym wpisie. Konkretnie, w tym wpisie 🙂 Tak więc nie przedłużam i zapraszam do lektury.
Dla tych którzy szukają tl;dr ta grafika i akapit powinny wystarczyć.
Wykres dochodów z Udemy za drugie półrocze 2018
Po zsumowaniu łącznie w okresie czerwiec-grudzień 2018 udało mi się zarobić 2911,08$ czyli licząc po obecnym kursie złotówki (3,76) 10 945,66 PLN. Wcale niezła sumka.
Czerwiec i lipiec
Po maju, który jest świetnym okresem sprzedażowym na Udemy (są 4 takie okresy: listopad (black friday), styczeń (new year resolutions), wrzesień (back to school)) nastał najgorszy miesiąc w omawianym półroczu – czyli czerwiec. Widać, że zaczyna się okres wakacyjnego rozprężenia i sprzedaż drastycznie spada, zwłaszcza w branży edukacyjnej. Dlaczego więc taki skok w lipcu? Ano spowodowane jest to pojawieniem się kolejnego kursu (Spring Boot) oraz tym, że zorganizowałem z tego tytułu małą akcją marketingową (część osób z moich list mailingowych, oraz obecnych kursantów otrzymała dodatkowe zniżki na maila). Jak widać poniżej, przełożyło się to na dodatkowe 112$ przychodu.
Szczegółowy raport przychodów – lipiec 2018
Sierpień, wrzesień, październik
W tych miesiącach zarobiłem odpowiednio:
324,32 USD
291,92 USD
308,07 USD
Mówiąc wprost w tych miesiącach nic z kursami się nie działo. Byłem na wakacjach, miałem inne projekty i żadnych aktualizacji nie było, stąd cała sprzedaż wynikała z wcześniej prowadzonych działań, oraz pracy którą wykonuje swoją marką marketplace Udemy.
Listopad – czarny piątek
Bez wątpienia – najlepszy okres sprzedażowy na Udemy. Ale też bardzo pracowity, wklejałem już w poprzednim poście, ale wkleję i tutaj tablice na których miałem spisane co chcę zrobić zanim się zacznie.
Lista zadań do zrealizowania przed czarnym piątkiem.
Wiem, że te tablice mogą być czytelne tylko dla mnie, dlatego trochę rozjaśnijmy, literki:
n – nagrane
z – zmontowane
w – wrzucone
o – opublikowane
Na pierwszej tablicy widać poszczególne odcinki do kursów: Springa (pojawiło się 16 nowych odcinków), Android podstawy (1 odcinek), Android zaawansowany (1 odcinek). W tle (druga tablica) są jeszcze wypisane nowe odcinki do kursu Javy (7 odcinków). Do tego dało się trochę zoptymalizować landing pages, oraz nieco komunikację. Generalnie, po za nowymi reklamami udało mi się zrobić wszystko co planowałem. I było warto, bo był to mój najlepszy miesiąc na Udemy kiedykolwiek.
Szczegółowy raport przychodów – listopad 2018
Grudzień – devAdventCalendar
Ostatnim miesiącem który chciałem zanalizować jest grudzień. Biorę go osobno na tapet, ponieważ w tym miesiącu trwał programistyczny kalendarz adwentowy http://devadventcalendar.pl/ który pomagałem organizować. W ramach tego wydarzenia umieściłem w okienkach również swoje zniżki, co przełożyło się na dodatkowe 87,65 USD (nie liczę tutaj zniżki kursy-android, ponieważ ona jest ciągle dostępna na stronie kursyandroid.pl) przychodu z działań promocyjnych. Pokazuję to w ramach zachęty, że warto się promować w ramach kolejnych edycji kalendarza.
Szczegółowy raport przychodów – grudzień 2018
Co dalej?
Po pierwsze, w styczniu muszę dograć dodatkowe materiały do zaawansowanego Androida. Pewnie już bym to zrobił, ale mam ostatnio trochę problemów ze zdrowiem. A następnie, cóż #kurskotlin. Ale gdzie, co i jak, to najlepiej sprawdzać zapisując się na kurskotlin.pl.
Po takim czasie to człowiek się zastanawia, jak to właściwie te posty pisało 🙂 W wordpressie się pozmieniało, zalogowałem się, zrobiłem aktualizacje, ponaprawiałem błędy które się pojawiły, a tu jakiś nowy edytor… No ale nic, pora podsumować 2018 i napisać co nieco o planach na rok nadchodzący. Do dzieła!
Czas
Jak każdego roku tak i tego w tle ciągle był włączony Toggl monitorujący czym aktualnie się zajmuję. Zwraca takie wyniki ogólne:
Toggl – wykres ogólny
A takie bardziej szczegółowe:
Toggl – wyniki szczegółoweToggl – without client
Warto zwrócić uwagę, że without client zawiera zadania takie jak treningi (16h30m przez cały rok, masakra, ale to i tak lepiej jak 0h tamtego roku), sen, codzienność czyli dojazdy, (często wtedy czytam), bezproduktywne siedzenie, posiłki, i wszystko co zajmuje czas każdego dnia. Company, czyli zadania związane z prowadzeniem firmy (podatki, faktury, obsługa, etc…), oraz DEV, czyli zadania związane z rozwojem. Ale spojrzenie na czas tak naprawdę mówi bardzo mało, zajrzyjmy zatem do projektów.
Projekty
Od początku roku (końcówka stycznia) udało mi się wypuścić drugi kurs na platformie Udemy, czyli Java od podstaw. To był zdecydowanie strzał w dziesiątkę, bardzo dobry i bardzo popularny kurs, przez cały rok zdobył 977 klientów. W międzyczasie zająłem się też Pawłem Klimczykiem i Bartoszem Bonisławskim projektem devPanel. Projekt niestety nie przetrwał próby czasu, to była fajna, ale krótka przygoda, nie mniej, można obejrzeć odcinki które powstały. Do tego Miroburn namówił na start z własnym vlogiem i tak też powstało 30 odcinków, do obejrzenia tutaj. To była fajna przygoda, próbowałem wrócić do tego pod koniec roku, ale po zastanowieniu, nie wiem, czy forma vloga to na 100% to co chcę robić. Ale z video nie rezygnuję, szczegóły poniżej w akapicie plany. Dalej mieliśmy już marzec, tutaj rozpoczynam współpracę z firmą Datarino, nieco wcześniej kończąc współpracę z Aequitas Polska. Następnie kwiecień, kupiłem mieszkanie i przeprowadzałem się, a co za tym idzie było kupowanie i składanie mebli, dużo przewożenia i walka z dostawcą o podłączenie internetu, co ciekawe ta sprawa finalnie rozwiązała się dopiero w grudniu zwrotem pieniędzy za faktury z Orange.
Tutaj się przeprowadziłem
Kolejne miesiące maj i czerwiec, to prace nad kursem zaawansowany Android, oraz wypuszczenie go w nieco innej formie, tzn zamiast kompletnego kursu zobowiązałem się do regularnego dodawania kolejnych części. Niestety, dosyć słabo wywiązuję się z tego zobowiązania, dlatego priorytetem na styczeń jest nagranie tam kolejnego rozdziału. Dalej mamy lipiec i sierpień, w podobnym formacie jak ten powyżej wypuściłem kurs ze Springa, tutaj aktualizacji jest więcej, ale wciąż niestety nie jest idealnie. W tym czasie też udało mi się medytować przez jakiś czas, ale nie czując zmiany – odpuściłem. W sierpniu też zacząłem pomagać Kindze rozwijać projekt http://asystentka.it/ ale póki co nic z niego nie wyszło i przez najbliższe pół roku też nic pewnie nie wyjdzie. We wrześniu: wakacje (oczywiście, że w górach: Kudowa Zdrój, Szczeliniec, Karpacz). Październik upłynął pod hasłem konferencje, odbył się DevFest 2018 który odrobinę pomagałem organizować, byłem w Warszawie i Białymstoku ze swoimi tematami. Do tego zaczęliśmy przygotowania do devAdventKalendarza, oraz do czarnego piątku na Udemy. Listopad to bardzo ciężka praca właśnie nad tymi dwoma tematami, czyli organizacja devAdventCalendar, oraz Udemy.
Lista rzeczy które przygotowałem przed czarnym piątkiem na Udemy.
No i opłaciło się. Listopad to mój najlepszy miesiąc na Udemy kiedykolwiek, ale o tym w osobnym podsumowaniu (mam już na liście zadań, że muszę je napisać), z kolei devAdventCalendar, ponad 1300 zarejestrowanych uczestników, celowałem w 1000 osób, więc jest naprawdę dobrze. Grudzień to przeprowadzenie kalendarza, a także planowanie następnych miesięcy i 1 stycznia, piszę to podsumowanie 🙂
Postanowienia
W tamtym roku miałem 3 główne postanowienia:
zmiana firmy z którą współpracuję
kupno mieszkania
nauczenie się pływać
Cóż, gdybym tylko umiał pływać, byłby to rok idealny 🙂 Niestety, zrezygnowałem w trakcie, dalej chcę się nauczyć pływać, ale jakoś w tamtym roku straciłem motywację do tego zadania. W tym roku póki co tego nie planuję.
Książki
Cóż, zmiana klienta bardzo pozytywnie wpłynęła na moje czytelnictwo, z tego prostego powodu, że dojazd do firmy zajmuje mi teraz masę czasu. A więc, spróbuję sobie przypomnieć wszystkie książki które przeczytałem w tamtym roku:
Tim Ferris – 4 godzinne ciało
Tim Ferris – 4 godzinny tydzień pracy – fajnie otwiera oczy i pokazuje, że można pracować inaczej
Tim Ferris – Narzędzia tytanów – zbiór fragmentów wywiadów, cytatów, prawdziwych ludzi sukcesu, pokazanie sposobu ich myślenia i działania, świetnie obrazuje, że do sukcesu nie ma jednej ścieżki
Radek Kotarski – Włam się do mózgu – zbiór sposobów uczenia się
Robert T. Kiyosaki – Bogaty ojciec, biedny ojciec
Allan i Barbara Pease – Mowa ciała – manual jak interpretować zachowania innych, dosyć zabawny i przydatny
Michał Szafrański – Zaufanie czyli waluta przyszłości – historia sukcesu bloga jakoszczedzacpieniadze.pl, można wyciągnąć coś ciekawego
Michał Szafrański – Finansowy Ninja – klasyk, bardzo dobra książka o zarządzaniu finansami
Michael E. Gerber – Mit przedsiębiorczości – jak dla mnie dosyć dziwna forma, ale bardzo dobra treść, o budowaniu procesów w firmie
Ayn Rand – Atlas Zbuntowany – Andrzej Krzywda polecał, ja również polecam, to trzeba przeczytać (ponad 1000 stron maczkiem,ale warto)
Pat Flynn – Gotowi na start – dostałem w pakiecie u M. Szafrańskiego i okazała się całkiem dobra, poradnik krok po kroku jak wprowadzać produkty na rynek
Kamil Cebulski – Biznes w kraju dziadów – historie zniszczenia biznesów w Polsce przez idiotyczny aparat państwowy, dołująca, pokazująca ryzyko prowadzenia własnej działalności
Mark Haddon – Dziwny przypadek psa nocną porą – ciekawa powieść o autyzmie, miło się czyta, polecam sprawdzić, króciutka
Robert C. Martin – Czysta architektura – dobra książka o budowaniu architektury zależnej od biznesu
Sandro Mancuso – Software Craftsman. Profesjonalizm, czysty kod i techniczna perfekcja – jak być profesjonalnym developerem, trochę tematy z tej książki poruszył Mateusz Budzar tutaj, polecam sprawdzić!
Seth Godin – The Dip: A Little Book That Teaches You When to Quit (and When to Stick)
Walter Isaacson – Innowatorzy, za tą książkę dziękuję Piotrowi Prądzyńskiemu, całkiem fajnie opowiada historię IT
Ayn Rand – Atlas zbuntowany
Plany na 2019
A na deser, najlepsza część, czyli cele na nadchodzący rok. Każdego roku mam wrażenie, że nadchodzące plany są lepiej zorganizowane niż te w poprzednim roku. W tym roku przyczynia się do tego ukończony kurs 3 poziomy który bardzo polecam. W fajny sposób uporządkował całą poprzednią wiedzę o zarządzaniu czasem, zadania i plany, zwłaszcza te z długim terminem.
Odznaka absolwenta kursu 3 poziomy
A co do planów, to spodziewajcie kursu Kotlina. Za darmo 🙂 Planuję też start w „Daj się poznać 2019”. I coś jeszcze. Chcę też zrobić dochód na poziomie 100 000 pln z kursów online. I na razie taką ilością informacji mogę się podzielić. Zapraszam na http://kurskotlin.pl/ jeśli temat Was interesuje i to tyle, życzę zadowolenia z efektów prac w tym roku i.. do dzieła, czeka Nas mnóstwo roboty! 🙂
Nawet nie do końca wiem, jak się przywitać, po tak długiej nieobecności. Miałem pisać podsumowania co 2 miesiące, niestety się nie udało, więc pojawia się podsumowanie trzech ostatnich miesięcy przygód na Udemy. Do tego mam kilka innych rzeczy w głowie, ale o tym w treści. Zapraszam do lektury!
Co się stało?
Na początek, co się właściwie działo, że mnie nie było? Ano – dużo się działo.. Kupno mieszkania, przeprowadzka, potem próba odkopania z maili i zadań, no i RODO, które wymagało aktualizacji na blogu. Do tego przeładowanie (można pośledzić wpisy na Twiterze, o co dokładnie chodzi), problemy z dostawcą internetu (również Twitter).. Ale już jest lepiej, powoli wracam do formy.. Mam wrażenie, że piszę taką informację w każdym wpisie który publikuję, cóż – trochę uciekła mi systematyczność pisania postów. Trochę dziwne, dalej jest to dla mnie całkiem przyjemne zajęcie..
Jak wyniki na Udemy?
Wyniki finansowe z tej perspektywy prezentują się lepiej niż dobrze, mianowicie:
marzec – 593,45 $
kwiecień – 717,65 $
maj – 613,38 $
Łącznie 1924,48$. Prawda, że nieźle? Zastanawiałem się nawet dlaczego tak się stało i chyba udało mi się znaleźć odpowiedź.
Moja dotychczasowa przygoda z Udemy
Jak to się stało?
Otóż zdałem sobie sprawę z pewnej prawidłowości, mianowicie „Udemy wie jak sprzedaje się kursy”. Brzmi trywialnie, prawda? Podobnie jak McDonald wie, jak sprzedawać hamburgery. Tylko właściwie, co z tego wynika? Otóż działamy tutaj trochę jak w modelu franczyzowym, jesteśmy prowadzeni za rękę dodając kurs (Udemy na każdym kroku daje nam jakieś poradniki), klikamy opublikuj i to oni ogarniają nam całą resztę. To jest świetne z perspektywy takiego „social troglodite” jak ja. Z perspektywy kogoś kto po dodaniu wpisu na facebooku ma 12 wyświetleń. Nie jestem specem od social-media, ale w tym przypadku, nie ma to zupełnie wpływu na to, jak idzie sprzedaż moich kursów, ponieważ cały system docierania do odbiorcy zapewnia mi Udemy (oczywiście mogę do tego dołożyć swoją cegiełkę za 97% sprzedaży, gdybym umiał). I nie twierdzę, że nie chcę u siebie tych umiejętności wyrobić (przyznam szczerze, że chyba najbardziej brakuje mi tutaj systematyczności, czyli nie wiem co tam wypisać na tym facebooku, więc nie piszę i miłość algorytmów do mojego profilu słabnie), ale w tym przypadku nie są mi one specjalnie potrzebne. Jak i wiele innych umiejętności (stworzenie ładnej strony sprzedażowej, zachęcenie uczestnika do wejścia, obsługa księgowa tego, zaproponowanie mu promocji, etc..). Milion małych drobiazgów ogarnia mi ktoś inny. Cena za to jest jaka jest, ale temat jest na tyle ciekawy, że nawet stworzyłem prezentację „Jak jedząc sernik zarobiłem 300$”. Gdyby ktoś chciał jej gdzieś wysłuchać, to zapraszam do kontaktu, póki co była pokazana tylko na IT Corner Tech Meetupie we Wrocławiu. Chętnie z nią pojeżdżę po kraju, bo tematy które tam poruszam, zmieniły wiele w mojej perspektywie.
Co dalej?
Wróciłem do planowania, tak więc plan na nadchodzący miesiąc, to rozpoczęcie dwóch kursów. o jednym już wspominałem (pisałem nawet poprzednio, że trafi on za darmo do odbiorców newslettera, także to idealny moment, żeby się zapisać). Drugi, to póki co niespodzianka, niektórzy wiedzą jaka będzie tematyka. Pisząc rozpoczęcie mam na myśli udostępnienie pierwszych części, i kolejne aktualizacje w kolejnych miesiącach (cena oczywiście będzie rosła w tym czasie, chociaż wiadomo i tak, co z nią zrobi Udemy, a jeśli kurs jest już Twój, to aktualizacje są oczywiście za darmo). Oraz rozpoczęcie prac nad pewnym tajemniczym projektem. Bardzo tajemniczo…… Z kolei plan na następny miesiąc (jak już kupię kamerę), to powrót do vlogowania. Chciałem się skupić na temacie drogi jaką musi przebyć programista, żeby stać się przedsiębiorcą. Bardzo dla mnie ciekawe zagadnienie ostatnio, myślę, że przez 30 dni uda mi się coś ciekawego na ten temat powiedzieć. Także tak prezentują się plany na następne dwa miesiące. Aaa no i oczywiście, jeśli chodzi o dochód z Udemy, to z racji wakacji jestem pewien, że się obniży.
Logo nadchodzącego vloga
Podsumowując
Warto dołączyć do newslettera, chociaż postów w tym miesiącu już raczej nie przewiduję, ale za to planuję publikację części kursu android-zaawansowany (przypominam, że za darmo dla czytelników, którzy będą wtedy w newsleterze (wysłano 18.06, ale dalej polecam newsletter, będą kolejne niespodzinaki 🙂)), a kolejne posty ruszą razem z projektem „od programisty do przedsiębiorcy”. Do tego drugi kurs i „tajny projekt” o którym więcej niedługo. Jak wypali, bo póki co, jest jeszcze kilka niewiadomych 😉
Już prawie końcówka lutego, sporo zamieszania w życiu służbowym i prywatnym niestety przesunęło tego posta w czasie. Ale już się pisze, powoli nadrabiam swoje zaległości i staram się przynajmniej w kilku aspektach odzyskać względną kontrolę. Ale zmierzajmy do tematu, czyli powodu dla którego tutaj jesteś. Dochód ze stycznia był zbliżony do dochodu grudniowego i wyniósł: 167,83$.
Marketing
Na początku tego roku marketingu nie było zbyt dużo, postanowiłem, że skupię się na kolejnym kursie, o którym więcej poniżej. Ale przeprowadziłem mały eksperyment z reklamami Google. Tzn wykupiłem sobie reklamę, która od słów „kurs android” kierowała na tą stronę (strona wtedy wyglądała nieco inaczej, teraz jest już odświeżona). Wynik eksperymentu jest dosyć ciekawy, tzn – zepsułem potencjalne wyniki tego testu (nie logowałem kiedy ktoś z reklamy kliknie link do sklepu), ale w tym okresie nie widać jakiegoś spektakularnego wzrostu sprzedaży.
Dlatego postanowiłem drugi raz spróbować, tym razem już w lutym i z moim drugim kursem. Postanowiłem też, że tym razem link nie będzie kierował do mojej strony, tylko bezpośrednio do Udemy, tak przedstawiają się kliknięcia reklamy.
Co przełożyło się na.. 1 sprzedany kurs. Cóż, ewidentnie robię coś źle, ale chyba póki co, nie będę szukał konkretnie co i odpuszczę sobie tą drogę. Wrócę do reklam AdWords ewentualnie w momencie, kiedy mój dochód sporo się zwiększy, oraz podejdę do tematu inaczej – pewnie zaczynając od jakiego kursu o reklamach. Tymczasem potraktujmy to jako koszt nauki.
Nowy kurs
Wydałem też nowy kurs: „Programowanie w javie, kurs dla każdego – od podstaw”. Kurs jak mówi sama nazwa może być zrobiony nie jako przed kursem o Androidzie. Więcej o kursie można dowiedzieć się po kliknięciu tutaj, dlatego chętnych zapraszam tam, a tymczasem wróćmy do tematów sprzedażowych. Wydanie tego kursu bardzo dobrze wpłynęło na sprzedaż.
Luty
W związku z niezbyt dobrymi wynikami ze stycznia postanowiłem, że luty będzie poświęcony bardziej edukacji, taki sam plan mam też na marzec (w lutym na wszystko zabrakło czasu), dlatego też nie będzie osobnego podsumowania lutego, tylko o tym jak sobie radziłem można przeczytać w tym akapicie. W kończącym się już lutym, na dzień dzisiejszy tj: 25.02.18 godz: 16:30 udało mi się zarobić już 253,23$. Co jest wynikiem lepszym nawet od listopada, kiedy robiłem bardzo dużo marketingu. Po za tym, chyba zdałem sobie też sprawę z tego, że ilość osób uczestniczących, oraz jakość ocen ma tutaj naprawdę największe znaczenie, dlatego też, mój następny kurs zostanie udostępniony za darmo mojej grupie mailowej (na którą można się zapisać klikając po prawej w menu „newsletter” (wysłano 18.06, ale dalej polecam newsletter, będą kolejne niespodzinaki :))). A pozostałym osobom będzie sprzedawany. Ot, taki mam pomysł, zobaczymy jakie będą efekty po wykonaniu. Mówiąc też o tym, że robiłem mało marketingu mam na myśli to, że np zaktualizowałem swoją stronę na facebooku, oraz przypiąłem tweeta na swoim profilu. A także rozesłałem specjalną ofertę dla swojej grupy mailowej. I to by tak naprawdę było na tyle, jeśli chodzi o działania marketingowe, nie bawiłem się w jakieś ekstra promocje dla grup facebook, czy podobne historie, które w grudniu przyniosły mało efektu. Ale za to, zacząłem nagrywać vloga, gdzie czasem coś o kursach wspomnę.
Podsumowanie
Podsumowując, styczeń nie był zbyt dobry, a nauka jest kosztowna. Luty wypadł znacznie lepiej, a ja nie mogę się doczekać, kiedy przetestuję funkcjonalności z kursów sprzedażowych, którymi aktualnie się zająłem, tj. kurs reklamy na facebooku, oraz kurs pisania tekstów. Ale do tego czasu muszę je jeszcze przerobić, przećwiczyć, oraz wdrożyć. Dlatego też nie będzie osobnego podsumowania lutego, tylko wrzuciłem co nie co informacji tutaj. Za to już nie mogę się doczekać tego, co przyniesie marzec. Zwłaszcza, że w szkicach jest jeszcze niedokończony post o tym, jak robię swoje kursy, który to post też niedługo się pojawi.