Ten mityczny sukces – DSP#15

A czy Ty odniosłeś już sukces? Jeśli nie, to dlaczego? Czym jest ten mityczny, wymarzony, upragniony przez wszystkich sukces? A może w ogóle jest nieosiągalny i ci wszyscy mówcy motywacyjni tylko udają, że im się udało? Wpis jest nie jako rozwinięciem wpisu o piekle motywacji sprzed kilku tygodni, polecam się z nim zapoznać, żeby wyrobić sobie kontekst dla tego co będzie poniżej.

tl;dr -> patrz podsumowanie

Jak zmierzyć sukces?

To jest bardzo ważne pytanie na początek. W jaki sposób zmierzyć sukces? Zastanawiałeś się kiedyś co jest dla Ciebie sukcesem? Czy jest to może 15k na koncie co miesiąc, czy coś innego? Dochodzimy tutaj do bardzo ważnej rzeczy, mianowicie nie da się zrobić czegoś, co jest.. niezdefiniowane? Kilkukrotnie podchodziłem do kanału Miroburn i jego subskrypcji YouTube, materiały wrzucane codziennie muszą być dobre, jeśli decyduję się poświęcić na nie czas. I faktycznie, idzie mu to coraz lepiej i mnie przekonał, ja subskrybuję. Ale Mirek ma jeszcze jedną fajną rzecz, jest to strona trzypoziomy.pl. Już wiesz do czego zmierzam? Każdy sukces musi być konkretnie oznaczony, najlepiej z deadlinem. Dlatego też sukcesem nie jest zarabiać dużo pieniędzy. Sukcesem jest zarabiać 15k co miesiąc przez rok, jeśli w ten właśnie sposób definiujesz swoje „dużo pieniędzy”. A sukces zawodowy? Kiedy go osiągamy? Który awans jest tym ostatecznym sukcesem zawodowym? Czy to nie jest tak, że każdy kolejny awans, no ok, ale to tylko krok.. A latka lecą. Ale oto już za rogiem, już niedaleko czeka na nas ten mityczny sukces?

Ten mityczny sukces
Wystarczy zamienić koniec projektu na sukces i wszystko się zgadza.

Czy potrafisz wymienić swoje sukcesy?

Akapit powyżej to opis metody zarządzania znanej jako smart, tylko zamieniłem cel na sukces. Bieżący akapit jest ważny. Co z sukcesami które osiągnąłeś? Jesteś w stanie wymienić z głowy, albo może masz spisane.. jakiekolwiek? Noo właśnie.. To trochę przykro, że coś udaje się osiągnąć, wdrapuje się na jakąś górkę i zamiast wbić swój sztandar.. Zasuwa się dalej. Jeśli chodzi o mnie, to jeśli przewiniesz do góry, jest timeline (który muszę zaktualizować w ogóle). Albo nie, nie przewijaj, masz linka 😉 Mam tam rozpisane na linii czasu rzeczy które udało mi się osiągnąć. Jest to tylko półśrodek, myślę o czymś lepszym, w stylu moja własna „Hall of fame”, (żebym nie tylko zostawiał sztandar na każdej górce, ale budował własny fort), gdzie wszystko będzie opisane dokładnie. Ale to jest na liście pomysłów póki co. A jak wygląda to u Ciebie?

Ten mityczny sukces
Zdobyte certyfikaty to również Twoje sukcesy. Więc dlaczego nie wiszą na ścianie, żebyś codziennie mógł być z siebie dumny? Niestety powyższe zdjęcie, to rzadko spotykany widok.

Sukces maleje z czasem?

Patrząc wstecz i z całych sił starając się sobie przypomnieć co udało się osiągnąć zaczynamy dostrzegać małe, nieistotne coś, co wtedy nazwalibyśmy sukcesem. Ale dziś już nie. W temacie certyfikatów, pewnie każdy ma dyplom pasowania na ucznia z podstawówki. Śmieszne, prawda, nic nie znaczące? Ale gdybyśmy w podstawówce nie nauczyli się dodawać i mnożyć, to nigdy nie ukończyli byśmy studiów zdobywając tytuł inżyniera, prawda? Sukces się nie dezaktualizuje, po prostu z czasem wydaje nam się mały i nic nie znaczący. Ale to nic, wtedy liczenie i czytanie kosztowało nas sporo wysiłku, tak jak w tym momencie sporo wysiłku kosztuje nas zdobywanie kolejnych umiejętności. Warto zdawać sobie z tego sprawę, że za każdym sukcesem stoi jakiś wysiłek. I to właśnie on tak naprawdę jest dokumentowany przez sukces, a nie to, co tak naprawdę osiągnęliśmy.

Ten mityczny sukces
Żeby nie było 😉

Małe kroki

Jakiś czas temu Gutek zaczął wrzucać na swój profil facebookowy trzy rzeczy, które udały mu się danego dnia. To jest naprawdę świetny pomysł. Każdego wieczoru napisz co Ci się udało, w ciągu roku uzbiera się ponad tysiąc sukcesów, to więcej niż niejeden mówca motywacyjny! 😉 A tak serio, metoda małych kroczków jest dobra. Za każdym razem kiedy osiągniesz, cokolwiek choćbyś uczył się html i stworzył stronę z samouczka, to jest Twój sukces. Szanuj go i na nim buduj kolejne.

Ten mityczny sukces
Stockowa fotografia małych kroków, musi być, żeby wpis wyglądał pro.

Podsumowanie

Podsumowując, wszystko może być Twoim sukcesem, ale ważne jest, żeby być tego świadomym. Sukces jest wtedy kiedy coś sobie założysz, określisz ramy czasowe i zadaniowe, oraz doprowadzisz tą sprawę do końca tak jak chciałeś. A potem sobie to zapisz, najlepiej w widocznym miejscu i patrz na efekty swojej pracy często, a najlepiej codziennie. Eksponuj swój sukces, bo on pokazuje nie tylko to, czego dokonałeś, ale również to, ile pracy Cię to kosztowało.

Postscriptum

Wracając jeszcze do ściany dyplomów, mam jeszcze jedną myśl na ten temat. Z racji tego, że ostatnio urodziła mi się córa często bywam w laboratorium, krew, mocz, te historie. I spośród kilku w okolicy wybrałem to, w którym wszedłem i mogłem poczytać o ich osiągnięciach, bo w poczekalni mają ich całą ścianę. To naprawdę wygląda profesjonalnie, widzę, że starają się dbać o jakość swoich usług i ciągle uczą się czegoś nowego. Dalej było już tylko lepiej, pełen profesjonalizm i z czystym sumieniem mogę polecić SanteLab Wrocław, pomimo, że nikt mi za tą rekomendację nie zapłacił. Ale w mojej opinii, widać pasję, profesjonalizm, zaangażowanie w to co robią. I to widać od samego wejścia.

  • Paweł Strejczek

    Też od jakiegoś czasu śledzę z zainteresowaniem poczynania Miraska. Musze przyznać, że zrobił na mnie wrażenie. Próbowałem już stosować pewne rozwiązania o których mówił np. codziennie notować co mi się udało i za co jestem wdzięczny. Sporo daje też taka poranna motywacja/afirmacja. Nie mam tego co prawda spisanego na kartce tak jak Mirek. Czasami zdarza mi się wstać rano i nie mieć na nic ochoty. Takie pozytywne nastawienie, że dzisiaj mimo wszystko coś osiągnę albo coś ważnego zrobię zmienia o 180 stopni nastawienie. Praca nad produktywnością jest fajna i daje dużo satysfakcji, jeżeli się powiedzie. Gorzej, jeżeli nie potrafi się odpuścić, w sytuacji kiedy wypadki losowe blokują wykonanie planu. Można się wpędzić trochę bez sensu w poczucie winy, szczególnie jeżeli jednocześnie śledzi się np. Garego Vaynerchuk-a, który wciąż powtarza że trzeba bezustannie zap..alać, bo w czasie kiedy my robimy sobie przerwę, żeby np. pograć na konsoli, to ktoś inny zap…ala i jest wtedy zawsze o krok przed nami. BTW – bardzo podoba mi się Twój pomysł z timeline-m :).

    • migellal

      Nie wiem kim jest Gary Vaynerchuck, także się nie wypowiem 🙂 Wiem natomiast, że to fakt, jest wiele rzeczy na które nie mamy wpływu.. Więc klikamy odłóż na jutro. I wtedy się okazuje, że na jutro jest już cały stos i to rośnie dalej. Cóż, takie jest życie, skupienie się na afirmacji tego co mamy jest o wiele lepsze niż ciągłe wymaganie od siebie więcej. Fakt, trzeba od siebie wymagać, ale.. nie przegiąć. Trudna sztuka 😉

  • Pawel Lukasik

    Myślę, że trochę to jest trochę takie polskie to niechwalenie się. Z drugiej strony w IT nie ma aż takiego ciśnienia na pokazywanie dyplomów czy certyfikatów jak to jest np. w medycznych branżach. Może czas jednak to zmienić i bardziej przyłożyć się to chwalenia się sukcesami? Sądzę, że może to mieć pozytywny wpływ bo jakby nie patrzeć to jednak sukcesy (nawet małe) motywują do dalszego działania.

    Tak BTW to wypisywanie 3 rzeczy, które udało się zrobić są też od Miroburn 😉

    • migellal

      Może i trochę faktycznie polskie. Zawsze słyszałem, że dobrzy ludzie są skromni, ale jakoś nikt nigdy nie powiedział – hej, jeśli coś zrobiłeś dobrze, albo robisz dobrze, to się tym pochwal. I to nawet wśród dzieciaków, wchodzę na zajęcia i pytam, komu udało się coś ciekawego osiągnąć w ostatnim tygodniu. I najczęściej odpowiada mi cisza.. 😉

  • Świetny wpis, dotykający problemu nie chwalenia się/ i innych na wielu płaszczyznach. Niestety Polska to naród zawistników, przez co zamiast cieszyć się, że inni osiągają sukcesy raczej krzywo na nich patrzymy.
    Przypomniało mi to sytuację, gdy szukałem przedszkola dla dzieci. Przeglądałem opinie w internecie i chciałem wybrać placówkę z najlepszymi wpisami. Ale okazało się, że pozytywnych opinii jest tak mało, że po prostu patrzyłem które przedszkole ma najmniej opinii złych 🙂

    Dodatkowo dochodzi jeszcze to, że jako człowiek (nie bójmy się tego powiedzieć) mocno uprzywilejowany na rynku pracy czasem po prostu mi głupio rozmawiać z ze znajomymi z innych branż, którzy ani nie są głupsi ode mnie, ani mniej pracowici na temat zarobków, konferencji i ogólnie pracy. I w takim kontekście czasem stwierdzam, że chwalenie się tym co dobre będzie już przegieciem 🙂

    Ale… ten wpis trochę zmienił trochę moją optykę, bo w głowie kiełuje mi pomysł powiedzenia tych certyfikatów z Javy na ścianie i nawet nie wydaje teraz się aż taki głupi.

    Poza tym… w branży jesteś tym, za kogo Cię uważają inni, a nie ty sam 🙂

    • migellal

      Jak już powiesisz to pochwal się zdjęciem, podmienię we wpisie 😀 Fajnie się czyta, że komuś zmieniam optykę 😉 A co do znajomych i ich pracy, cóż.. Mamy szczęście, że to co jest naszą pasją jest tak dobrze płatne. Nie mniej nie przekreśla to szans innych, by w innych specjalizacjach również odnosili wspaniałe sukcesy. Po prostu, trzeba być pasjonatem w tym co się robi 😉 Dzięki za opinię!

  • Ja mam tak, że sukces to jest główna motywacja, żeby się rozwijać. Zauważyłam że, żeby piąć się do góry, to muszę mieć do kogo równać – a jak już to zrobię i odniosę swoje małe zwycięstwo, to natychmiast podnoszę poprzeczkę. A obecnie moje życie to sukces za sukcesem. Wystarczy je tylko zobaczyć

    • Magda Dąbek

      Bardzo dobrze ujęte 😀

  • Michale, dotykasz kwestii która w szczególnie u nas w kraju kuleje, choć powoli zmienia się na plus. Mówię o „chwaleniu się”. Bardzo wiele osób ma zakodowane że nie powinno się chwalić bo nie wypada, tymczasem jeśli się nie powiemy o swoich osiągnięciach to nici z kontraktów, naszego autorytetu itd. Tym często przegrywają nasze rodzime firmy. Na szczęście trend się zmienia, a Facebook dość mocno wpływa na ten proces. Warto tutaj dodać że dobrze jest mówić o swoich osiągnięciach, ale nie przechwalać się. Pozdrawiam!

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    W moim przekonaniu ludzie często za bardzo gonią za tym „sukcesem” – a to co naprawdę ważne przemyka obok nich niezauważone. Owszem, warto mieć ambicje i cele przed sobą – ale nie za wszelką cenę.