Pierwsza prelekcja programisty – zdaje mi się, że kompletny przewodnik, spisany świeżo po pierwszej prezentacji :)

Jak już niejednokrotnie pisałem i mówiłem choćby na snapchacie, mam za sobą pierwszą prelekcję. Chciałem co nieco napisać o tym jak to jest, co czułem, jak to się stało i co było potem. Zapraszam do lektury 😉

Dlaczego występować?
Powodów było kilka, przed wszystkim wydaje mi się to naturalny krok podczas rozwoju programisty 😉 I nie ma ma sensu mówić sobie, że za wcześnie – ja wystąpiłem mając rok doświadczenia. Nie spotkałem się jeszcze z osobą, która wystąpiła by raz i potem powiedziała sobie, nigdy więcej, to nie dla mnie. Każdemu powinno zależeć na swojej konkurencyjności, a wpis w CV o treści: występowałem podczas wydarzeń, daje kilka fajnych punktów fame’u. Po za tym, ja po prostu lubię uczyć 😉 Swego czasu dorabiałem udzielając korepetycji, bo po prostu mam taki charakter. Nie wiem jak bardzo ta cecha jest popularna wśród programistów, ale wydaje mi się to naturalne. Ponadto, w momencie w którym chcesz prowadzić prelekcję, musisz bardzo dokładnie znać dany temat – czyli sam musisz dokładnie go zbadać – znowu stajesz się lepszy 😉

 

Jak wybrać wydarzenie?
Toast na którym mówiłem nie był moim pierwszym wyborem. Wcześniej chciałem przemawiać na gali finałowej DSP, ale dlaczego tak się nie stało pisałem tutaj. Pierwsza prelekcja najlepiej gdyby nie była zbyt duża (na mojej było około 70 osób). Dlatego dobrym pomysłem jest wzięcie sobie jakiegoś pobliskiego meetup’u, najlepiej tematycznego (dodatkowa motywacja, żeby nie potraktować tematu prelekcji po łebkach). Atmosfera tego wydarzenia też jest ważna, dlatego przejście się wcześniej na tego typu spotkanie celem obejrzenia jak wygląda i w jakim tonie przemawiają prelegenci pomoże podjąć decyzję. Nie mogę tutaj nie wspomnieć o pomocy jaką dostałem w ramach przygotowywania się do prelekcji od organizatorów, czyli Droids On Roids. Mianowicie było to chociażby profesjonalne intro, które uwielbiam:

Do tego przez cały czas przygotowania dostawałem informacje o chociażby jakości prezentacji. A także miałem możliwość powiedzenia jej przed kilkoma pracownikami tej firmy, co również zaowocowało sporą ilością feedbacku.

Jak wybrać temat?
W moim przypadku sprawdził się temat który trochę liznąłem, ale jak się okazało podczas przygotowań nie do końca. Tzn warto tutaj pokusić się o znalezienie złotego środka, nie powinno się mówić o czymś trywialnym (stwierdzenie poziomu trudności także nie jest takie proste, bowiem trywialne dla nas może być zaawansowane dla słuchaczy), ale nie należy też rzucać się na coś o czym pojęcia nie mamy, bo takie prezentacje mogą wyglądać słabo, kiedy prelegent nie zna tematu (mam tu taki mały wyjątek, nazywa się Paweł Szulc i prowadzi wrocławskiego JUGa, prelekcje na których byłem zaczynał od – „nie jestem specem, uczę się tego dopiero 3 miesiące, ale patrzcie co mogę Wam pokazać”). Reasumując na początek polecam coś co zmusi nas do rozwoju, ale nie będzie to jakiś zupełnie nowy temat, w stylu: „O zrobię prelekcję o Kotlinie, kiedyś słyszałem to słowo” 😉 Takie pomysły od razu odrzucamy.

Jak się przygotować?
W moim przypadku wyglądało to tak, że napisałem konspekt, wyszło mi 6 punktów o czym chcę powiedzieć. Następnie rozłożyłem go sensownie i do tego dorabiałem prezentację, która łącznie miała 28 slajdów. Do każdego slajdu spisałem w luźnej formie o czym będę mówił. Potem przeczytałem te notatki, a potem powiedziałem prezentację żonie i jej koleżance, która akurat u nas była. Następnego dnia znowu ją powiedziałem, tylko żonie. Następnego dnia wróciłem do notatek, przeczytałem je, poprawiłem to co mi się nasunęło, odświeżyłem sobie, zanotowałem w głowie rzeczy o których nie powiedziałem i znowu opowiedziałem prelekcję. Już podczas mówienia próbnego warto sobie zgarnąć losowego słuchacza, może kilku. Dzięki temu przełamujemy już podczas prób strach/wstyd przed mówieniem do ludzi. To ważne, żeby mówić głośno, obserwować jak się zachowuje nasze ciało i co najbardziej nas stresuje (może które momenty w prezentacji, może warto dorzucić wtedy jedno zdanie do slajdu, jeśli się gubimy, albo rozbić to na dwa slajdy dorzucając śmiesznego gifa, w moim konkretnym przypadku to było logo githuba w prawym górnym rogu, za każdym razem kiedy miałem powiedzieć o gicie). Po za tym ważne podczas przygotowania prezentacji jest próba wymyślania sobie pytań do każdego jej aspektu. To się naprawdę później może przydać, kiedy te pytania padną naprawdę. To raczej niezręczna sytuacja powiedzieć nie wiem. Chociaż oczywiście się zdarza, kulturalnie jest wtedy odpisać na to pytanie mailem po prezentacji 🙂 Mam w tym miejscu też taką obserwację, że później do publiki mówiło mi się łatwiej, niż ostatnie próby z żoną. Dlaczego? Bo żona już nawet nie reagowała na żarty, biedaczka pewnie mogłaby to wszystko powiedzieć zamiast mnie, a nie zajmuje się programowaniem 🙂

Wielki finał
Miałem problem z zaśnięciem przed prezentacją. Nie duży, ale jednak problem 😉 Stres się pojawił. Następnego dnia rano było już w porządku, ale czym bliżej prezentacji, tym serce biło mocniej. Nagrałem nawet wtedy snapa: „życzcie mi, żebym ten stres przekuł w świetny flow podczas prelekcji”. Bo o to tutaj chodzi, stres się pojawi, ale to nasza broszka, jak go wykorzystamy. Uciekniemy? Umówmy się, taka opcja w ogóle nie wchodzi w grę. Więc co zrobić z tą nagromadzoną adrenaliną? Przekuć ją w słowa 😉 To wasza prezentacja, musicie mówić, a wiadomo, że jak człowiek się denerwuje to dużo gada. Kurde, przecież w naszej sytuacji to plus. Byłem zestresowany, ale próbowałem robić sobie żarty już podczas prób mikrofonu. Następnym razem przedstawię osoby z którymi przyszedłem, czy zagadam do kogoś z publiki 🙂 Tutaj mam też ciekawą obserwację, kiedy tak gadacie, to czasem można niechcący kogoś urazić niestosownym żartem. Wiadomo, człowiek zdenerwowany, więc tak jakoś odruchowo coś klepnie auto-obronnego. Podczas mojej prezentacji rzuciłem takie pytanie, czy ktoś wykorzystywał taką opcję w Androidzie, jedna osoba podniosła rękę, na co ja powiedziałem: „O widzę jedną osobę, to umówmy się że nikt”. Salę to rozbawiło, a ja zacząłem się zastanawiać, czy czasem nie uraziłem tej osoby. Jeśli tak, to przepraszam, jeśli to czytasz, to możesz zostawić ślad w komentarzu 🙂 Stąd pojawia mi się w tym momencie czerwona lampka w głowie – nie przesadzić z przekuwaniem tego stresu 😉 Kolejną rzeczą, która zaskoczyła mnie podczas prelekcji był absolutny brak poczucia czasu. Jakoś tak wpadłem we flow i odleciałem. Rada na przyszłość, kontrolujcie czas, zegarek gdzieś na wierzchu pozbawił by mnie kilku niepotrzebnych podczas prelekcji myśli – ile jeszcze czasu mi zostało. Finalnie okazało się, że wyszło idealnie, ale różnie mogło być. Kolejnym ważnym składnikiem jest reakcja publiczności. Kiedy ktoś w trakcie tłumaczenia czegoś kiwnie głową w geście aprobaty, to tak, to jest to co daje powera. Szukajcie tego, rozglądajcie się po publiczności. Ktoś podnosi rękę, zadaje pytanie, chwila grozy. Ale zaraz, przecież się przygotowywaliście i przewidzieliście to pytanie, czyli odpowiadacie na nie – power up! Doszedłeś do wcześniej przygotowanego dowcipu, śmiechy, oklaski, power up! W międzyczasie widząc reakcję publiczności nasunęło Ci się coś śmiesznego – double power up! Dojeżdżasz do ostatniego slajdu, dostajesz brawa, wyobraź sobie jak się czujesz 😉 Orzeł wylądował! Przez kilka dni po prelekcji nic nie psuje Ci humoru 😉 No i jeszcze te pytanka od publiki po prezentacji 🙂

Kilka uwag do prowadzenia prelekcji
Poniżej spis kilku uwag na temat których nie mam szczególnych osobistych przemyśleń, ale również warto je rozważyć 😉
– mówienie do ludzi, a nie do prezentacji – niby oczywiste, a jednak człowiek się zapomina
– tempo, pytania retoryczne, układ prelekcji – wytłumaczyłeś coś super trudnego? Zrób pauzę na dowcip, albo rzuć pytaniem, żeby podtrzymać uwagę
– głośność i tempo mówienia – pytanie, czy słychać mnie na końcu zawsze na propsie, zwłaszcza z dopowiedzeniem – „jeśli ostatni rząd mnie słyszy to niech lewą ręką sięgnie za prawe ucho” 😉 Tutaj ważny jest też mikrofon, osobiście wiem, że mówię strasznie cicho, dlatego zawsze będę go chciał. Podczas swojej prelekcji miałem mikrofon za uchem, to jest świetna opcja
– gestykulacja – wiadomo z mikrofonem w ręku może być ciężko, ale taki za uchem jest spoko. Ważne, żeby nie przesadzać z tym machaniem rękami
– paradźwięki – czyli yyyyyyyyyyyyy, a także odgłosy paszczowe, dyszenie itd. Wiadomo, trzeba na to uważać. Z doświadczenia konferencji na Skype wiem, że zawsze strasznie dyszę, dlatego proponuję mikrofon głośniej i dalej od ust 😉

Co dalej?
Ależ mi się spodobało! Muszę się koniecznie dokształcić w temacie prezentacji, żeby były lepsze 🙂 Czyli co? Do zobaczenia na prelekcji i to po obu stronach sceny? Umowa stoi? 🙂

Ps. Programisto! Masz już kilka prelekcji na koncie? Podziel się swoją historią poniżej, sam jestem ciekaw, na ile moje przeżycia, odczucia są tu uniwersalne 🙂

Pozdrawiam!

Week review #6 – prelekcja, snapchat i pokemon GO

Kolejny tydzień i kolejne week review 😉 Pomimo tego, że zaczął się fatalnie (awarią pleców, odsyłam do #5 po szczegóły), tydzień kończy się całkiem dobrze 😉 Ale nie było łatwo…

Sobota, kiedy musiałem leżeć plackiem i nie bardzo mogłem się poruszyć – była fatalna. Gapienie się w sufit i nie możność zrobienia czegokolwiek (w miarę możliwości starałem się chociaż czytać książkę) to dla mnie najgorsze co może być. Tyle projektów czeka na (nomen omen) pochylenie się nad nimi. Ale w ciągu kilku dni sytuacja się polepszała i teraz jest już zdecydowanie lepiej. 😉 Nie mniej – coś trzeba z tym zrobić. Na początek zacznę od ćwiczeń, które mam dostać od osoby która mnie rozmasowywała (przy okazji serdecznie polecam – rehabilitacja domowa). Dopiero 14 miesięcy pracuję jako programista (wcześniej fizyczna, opiszę innym razem), a już takie przygody…

Po za tym w czwartek miałem jeszcze prelekcję – było świetnie! 😉 Ale więcej napiszę w osobnym poście już niedługo 🙂

Dodatkowo w tym tygodniu udało mi się wreszcie przełamać i wrzucić coś na snapchata 😉 Przymierzałem się długo.. Ale udało się.. I chyba mnie to wciąga 😉

Powyżej macie mojego duszka 😉 Dlaczego akurat Snapchat? Ten temat był już wałkowany, np u Andrzeja, Maćka i jeszcze tutaj. Pewnie również dorzucę do tego swoje trzy grosze, ale póki co poużywam go sobie i zobaczę jak dokładnie działa 😉
A od piątkowego poranka łapię pokemony 😉 Na serio, dawno się tak nie ubawiłem. Ale o co chodzi? Otóż w czwartek miała swoją premierę światową (oficjalnie jeszcze niedostępna w Europie) gra Pokemon GO. Chodzi o to, że fizycznie człowiek chodzi po świecie i w różnych miejscach są rozsiane pokemony, które trzeba złapać. A że łapanie nakłada nam grafikę pokemona na obraz z kamery, to naprawdę można się świetnie bawić 😉 Chyba najlepiej zilustruje to poniższe video
Uwaga, bardzo wciąga 😀
Oczywiście moja geekowska dusza nie mogła nie spróbować cheatować gry 😉 Konkretnie, po co chodzić skoro można siedzieć? 😛 Podpowiem, że próbowałem przez adb geofix, nie udało mi się, bo nie mam zrootowanego urządzenia 😉 Ale jak mi się powiedzie, to na pewno napiszę 😉
O sukcesie gry niech świadczy fakt, że w chwili pisania tego posta (piątek, noc) tak wygląda stan serwerów:
Reasumując, to wcale nie był taki zły tydzień 🙂 Przełamałem się w dwóch tematach (prelekcja, snapchat). Po za tym kilka pomniejszych celów również (jak choćby uporządkowanie plików w chmurze, miałem aż 4 różnych dostawców, wreszcie to ogarnąłem (gdrive + photos, dla ciekawych mojego wyboru), czy przeniesienie wszystkich notatek w jedno miejsce(evernote)) zostało osiągnięte. Walczymy dalej 🙂
Pozdrawiam!

Prelekcja Android View Morphing na Toast Wrocław

To już! Prelekcja do której przygotowywałem się od kilku tygodni odbędzie się już wkrótce!

Kiedy?
07.07.2016, czwartek 18:30-20:30

Gdzie?
PROZA
Przejście Garncarskie 2, 50-150 Wrocław

Bardzo serdecznie wszystkich zapraszam!
Prelekcja odbędzie się w ramach wydarzenia Toast którego organizatorami są Droids On Roids.

Temat?
Android View Morphing

Czyli będę opowiadał o tym, jak z dowolnych grafik w Androidzie stworzyć sobie np taką animację:
albo np taką:

Będzie zdecydowanie praktycznie i mam nadzieję, że temat przedstawię lekko i zrozumiale 😉
Jako zajawkę wrzucam tutaj swoje intro:

Wszystkie informacje znajdują się tutaj, gdzie klikamy też przycisk „Wybieram się”. Po za moją odbędą się jeszcze dwie prelekcje: Waldemara Zubika oraz Karola Wrótniaka. Dodatkowo organizatorzy zapowiadają niespodzianki. Będzie super, jeszcze raz serdecznie zapraszam! 😉

Pozdrawiam!

Week review #5 – na ile tak naprawdę mamy wpływ 2

Kolejny tydzień za mną. Tydzień w którym byłem skupiony maksymalnie na nadchodzącej, czwartkowej prelekcji. Chłopaki z Droids on Roids dają radę, zaprosili do siebie do biura na próbę, dostałem masę feedbacku o tym, jak prowadzić czwartkową prelekcję 🙂 Było spoko. A tak wyglądał mój plan na dzisiaj:

Myślę, że gronu javowemu nie muszę mówić czym jest confitura, dla niezorientowanych, jedna z lepszych konferencji na tematy Javowe w Polsce. Załączam video reklamowe tegorocznej edycji jako zajawkę.

Cóż się stało tym razem? Teraz miałem problem z własnym zdrowiem. Mianowicie w piątek niosłem do mieszkania zakupy, jak co piątek zresztą. I coś mnie zaczęło boleć w plecach. No ale zakupy jakoś doniosłem. Potem poszedłem z żoną na spacer, jakąś szybką kolację. Wróciłem do domu, zacząłem się pakować założyłem plecak i nie byłem w stanie zejść po schodach. Szedłem na przystanek i co chwilę musiałem się zatrzymać, pochylić, złapać oddech. Doszedłem na przystanek, ale nie wszedłem do autobusu. Musiałem wrócić do domu, nie byłem w stanie nigdzie jechać. W nocy budziłem się co 2 godziny, o 6 rano pojechałem do szpitala. Potem do drugiego. Nie chcę, żeby to był blog w którym narzekam na NFZ, wszyscy wiedzą jak to aktualnie wygląda. Myślę, że w czasach głębokiej komuny, w których lekarz chodził po wsi i leczył ludzi za jajka, było to lepiej zorganizowane, niż w tym momencie. Aktualnie siedzę podleczony Ketonalem, w poniedziałek muszę iść do lekarza rodzinnego po skierowanie do ortpoedy.

Z racji tego, że ledwo się ruszam i nie mogę w związku z tym zrobić niczego sensownego (ledwo piszę ten post), czuję się fatalnie. Zdałem sobie sprawę, że to prawdziwa katorga leżeć bezczynnie, kiedy plany na najbliższy czas takie duże. Mam nadzieję, że uda mi się pozbierać do czwartku i wygłoszę prelekcję, sporo czasu spędziłem na przygotowaniach do niej.

Ps. podtytuł bloga zmienił się na: „Programistyczny blog osobisty”. Mam wrażenie, że o wiele lepiej oddaje to o czym aktualnie piszę. Mam też nadzieję, że jak poczuję się lepiej, to wkrótce wrzucę tu nieco programistycznego mięska 😉

Pozdrawiam!

Week review #4 – niewypowiedziane słowa

Kolejny pracowity tydzień za mną 😉 Sytuacja z żoną się uspokoiła na szczęście, spędziłem z nią trochę więcej czasu, ale kilka rzeczy udało mi się wypracować 😉 To był dobry tydzień, o to co udało mi się osiągnąć.

Z racji tego, że nie udało mi się dotrzeć na prelekcję podsunięto mi pomysł, aby nagrać prezentację i wrzucić ją na YouTube. I oto jest, stworzyłem ekstra kanał z tej okazji. Podpowiadam, że warto go subskrybować, ponieważ mam plan aby go dalej rozwinąć 😉 Ale ciiii, wszystko w swoim czasie. A oto obiecany film:

Dajcie znać jak Wam się podoba, mógłby być lepszy, ale pracuję nad tym 😉 Po za tym dowiedziałem się które miejsce zająłem:

26 na łącznie blisko 300 to nie tak źle, ale już wiem co poprawiać w przyszłości 🙂

Ponadto udało mi się dotrzeć na 3-godzinny kurs z programowania w Kotlinie. Wspominałem o tym w pierwszym Week review, że bardzo interesuje mnie ten język. Było całkiem nieźle, spora dawka wiedzy w krótkim czasie. Kurs był prowadzony przez Bartka Kuczyńskiego, pierwszy otwarty kurs tego typu, zorganizowany przez firmę Luxoft. W przyszłym tygodniu też jest szansa, oto link. Ilość miejsc ściśle ograniczona, ale naprawdę warto 😉

Po za tym poklepałem trochę kodu w aplikacji, mogę dodać zrzut ekranu na zachętę 😉

Pewnie można się już domyślić, do czego będzie służyć aplikacja 🙂 Ale mam nadzieję, że fajnie się będzie z niej korzystać.

Na ten tydzień to tyle, wkrótce kolejne wpisy, stay tuned! 🙂

Week review #3 – na ile tak naprawdę mamy wpływ

Kolejny tydzień za mną. Tydzień który był nastawiony na przygotowania do gali DSP. Ćwiczyłem prezentację, rezerwowałem bilety, planowałem podróże i nocleg. Lubię mieć wszystko zaplanowane, kiedy gdzieś jadę, wiedzieć co na mnie czeka, mieć dobrze wytyczone ścieżki, żeby błyskawicznie dostawać się do celów podróży, a nie tracić czasu na poszukiwania. Miało być super, luźna konferencja, wysłałem swoją prelekcję w czwartek, kilkukrotnie przećwiczona i przemyślana, wymyślałem dowcipy których mogę użyć, żeby była wesoła. Miałem kilka fajnych pomysłów.. Było super:

Tylko, że beze mnie. Nie dlatego, że nie chciałem jechać, bardzo chciałem. W piątek o 23:00 autobus, żeby w sobotę rano być w Warszawie, może przespać się jeszcze 2 godziny i na 8:45 być w Microsofcie. A co się stało?

Niektórzy z Was wiedzą, że moja żona jest w ciąży, aktualnie kończy 1 trymestr. Kończę swoje przygotowania, pakuję ostatnie rzeczy, jest piątek godzina 21:00, i nagle okazuje się, że trzeba jechać z nią na pogotowie. Boimy się, że coś jest nie tak z dzieckiem. Dzwonimy po znajomego (mój samochód jest u rodziców), wbiegamy do samochodu i pędzimy. Przyjeżdżamy do pierwszego miejsca które przyszło nad do głowy, okazuje się, że to tylko punkt wyjazdu karetek. Ale dostajemy tam słuszną radę, żeby zadzwonić na numer 999 i zapytać, w którym szpitalu mają miejsce, żeby ją przyjąć. Podają nam adres szpitala, dojeżdżamy i czekamy… Pierwszą godzinę… Drugą… Trzecią… Wyobraźcie sobie co czuje człowiek w takiej sytuacji? Kinga wchodzi dopiero kilka minut po północy. Tak niestety wygląda służba zdrowia w Polsce, o czym przekonujemy się na własnej skórze.

Wychodzi po kilku minutach, z dzieckiem na szczęście wszystko jest ok. Zalecony oszczędniejszy tryb życia i konsultacja ginekologiczna. Jest około 2 w nocy, wracamy do domu, Kinga mówi, żebym szukał transportu na galę, może jeszcze uda się coś wymyślić. Znajduję jakiegoś stopa, niestety rano dowiaduję się, że anulował przejazd. Tylko, czy po tym wszystkim naprawdę dalej chciałem jechać na galę?

Odpowiedź nie jest taka prosta – bardzo chciałem, ale jednocześnie jak mogłem zostawić Kingę samą, po tym co oboje przeżyliśmy? Kinga ma wyrzuty, że mnie zatrzymała, tyle pracowałem, żeby się tam udać. Ja mam wyrzuty, że praktycznie zawsze jak wracam z pracy, to zajmuję się swoimi zadaniami, nie zwracając nawet na nią uwagi. Nie wiem co o ty myśleć, ale uświadamiam sobie jedno. Czasem skupiamy się na czymś i z całych sił do tego dążymy. Tak bardzo, że nie jako reszta przestaje istnieć, pełen fokus na celu. I nagle coś się dzieje, coś na co nie mamy wpływu, co powoduje, że częściowo z własnej woli, częściowo nie, ale musimy rezygnować ze swoich planów. Wtedy okazuje się, co jest tak naprawdę ważne. I o tym nie należy zapominać, nawet podczas pełnego zaangażowania. O tym, co jest najważniejsze, o rodzinie.

Ps. Dzisiejszy wpis ma bardzo osobisty charakter, nie jestem pewnie, czy to dobry pomysł, aby go publikować. Ale cóż, Maciek ryzykuje znacznie więcej, o tutaj. Mam na celu głównie uświadomienie, że życie programisty to nie tylko kod, że przed wszystkim, dalej jesteśmy ludźmi i staramy się postępować moralnie. Ponadto przekaz wydaje mi się sensowny, nawet jak na blog głównie o programowaniu.

Pozdrawiam!

Devoxx for kids Wrocław 2016

W dniach 10-11 września 2016 na uniwersytecie ekonomicznym we Wrocławiu odbędzie się wydarzenie o nazwie „Devoxx 4 kids”.


Będzie to pierwsze tego typu wydarzenie we Wrocławiu, gdzie dzieciaki w ramach zorganizowanych zajęć będą uczyć się programowania. Przewidywany jest podział na grupy wiekowe: 6+, 8+, 10+ i 12+. Czas trwania zajęć to około 45 minut. Na ten moment nie został jeszcze ustalony dokładny plan, ale wszystkie informacje będą podawane na bieżąco. Udział jest oczywiście bezpłatny, wszystkimi kwestiami zajmują się wolontariusze zrzeszeni wokół organizacji D4K. 😉 Ogólnie jeśli chodzi o całą Polskę jest to już trzecia edycja. Wydarzenie to jest połączone z konferencją dla programistów o nazwie Devoxx, której to autorzy wpadli na pomysł małych warsztatów z programowania dla dzieci. Przyświeca im hasło:
Inspire children to programming, robotics and engineering.

Zapisy jeszcze nie ruszyły, ale rozpoczną się wkrótce, wszystkie szczegóły znajdują się tutaj, a zdjęcia z innych miejsc w Polsce gdzie warsztaty już się odbyły tutaj.

Jestem wśród osób które zajmują się organizacją tego eventu. Aktualnie jesteśmy na etapie poszukiwania sponsorów, a także osób merytorycznych. Jeśli jesteś zainteresowany poznaniem oferty, to skontaktuj się ze mną, lub na ten adres email:
devoxx4kidspl.wroclaw@gmail.com

Chętnie zaprosimy do współpracy 😉

Pozdrawiam!

Week review #2 – chciałbym powiedzieć, ale nie mogę

Minął kolejny tydzień, w swoim wstępnym planie którym podałem w tamtym tygodniu nie przewidziałem jednej rzeczy, że są takie projekty o których nie będę chciał wspominać do czasu ostatecznego napisania i wydania w sklepie Play 😉 Także jest taki jeden projekt, którym zajął mi znaczną część tygodnia. Może w przyszłym tygodniu uda się skończyć. A co po za tym…

Przygotowywałem prezentację na galę finałową, która za tydzień 😉 Wydaje mi się, że będzie spoko, trzeba ją jeszcze kilka razy powiedzieć i wygładzić, ale jest spoko 😉 Zajęło mi to naprawdę kilka ładnych godzin, pomysł jakiś super innowacyjny nie jest, ale mam nadzieję, że fajnie będzie się słuchało 🙂

Wydaje mi się, że na galę zostało jeszcze kilka miejsc, jeśli ktoś jest chętny, to proszę. 
Po za tym zająłem się też drugą prelekcją, na razie mam tylko wstępny szkic.. Ale mogę już to powiedzieć, że prelekcja będzie na temat morphingu w Androidzie i będzie można ją obejrzeć na spotkaniu z cyklu Toast, które odbędzie się 7 lipca we Wrocławiu 😉
Na razie nie ma więcej informacji na ten temat, ale na pewno będę je wrzucał tutaj. Stay in tuned! 😉
Po za tym byłem na spotkaniu organizacyjnym z cyklu Devoxx 4 kids, ale o tym kilka słów pojawi się już wkrótce.. 🙂
Na ten tydzień to tyle, nie za wiele, ale sporo czasu zajął mi projekt, który opublikuję już wkrótce.. 😉
Pozdrawiam!

Week review #1 – ale o co chodzi?

Ostatni wpis w ramach DSP został dodany i jak by posucha nastała 😉 Ale o to już zmierza nowy post o nazwie Week review. O co chodzi? Otóż nie ukrywam, że zainspirował ten filmik, polecam obejrzeć cały, tutaj od konkretnej sekundy.

Próbuję tak od kilku dni i tych notatek w ciągu tego czasu trochę się nazbierało 😉 Ale, żeby nie przeglądać? 😉 Niee, to bez sensu. Trzeba przeglądać, a najlepiej się dzielić tym co udało się zrobić. Bo jeżeli zobowiąże się do dzielenia, a nie będę miał czym….. Nie no, muszę coś robić, bo jak to tak 😉 Chodzi o to, że się zobowiązuję, tak jak zobowiązałem się w konkursie DSP. I to naprawdę dużo dało. Zobowiązanie publiczne, to jednak coś co bardzo motywuje. Dobra nie męczę już tego wstępu, przejdźmy do tego co się działo w tym tygodniu 😉

Jeżeli chodzi o konkurs, to wielu osobom udało się dotrwać do końca, pełna lista tutaj. 70 osób naprawdę robi wrażenie 😉 Od 8 czerwca będzie można głosować na 15 najlepszych blogów, bądźcie uważni 😉 Do tego pojawiły się statystyki, blisko 3000 postów i blisko 7000 commitów. Robi wrażenie 😀 Kompletne statystyki dostępne tutaj.

A co z moim projektem? Ma się dobrze, tzn dzisiaj dodałem zadania związane z odejmowaniem. Nawet mogę pokazać:

Po za tym stworzyliśmy tablicę trello i slacka dla drużyny, mamy konkretne plany na dalszy rozwój 😉 W sklepie Play pojawiła się wersja beta. Noo i jedziemy dalej, możliwe, że pojawi się kilka osobnych wpisów o aplikacji, bądź co bądź 20 wpisów o niej przeczytaliście 😉

Co po za tym? Ano mam ochotę na ketchup 😛 Noo dobra, na konkretny, na Kotlin. Kotlin lang. Bardzo mnie urzekł ostatnio i mam wielką ochotę się go nauczyć. Działa na JVM, a jego autorem są JetBrains, odpowiedzialni za środowisko IntelliJ IDEA. Ma kilka naprawdę fajnych rozwiązań, np null safety na etapie pisania kodu. Także na ten temat również może pojawić się kilka wpisów, postaram się bardzo 😉

Ostatnio pisałem również, że założyłem sobie snapa 😉 Nick to migella, jbc 😉 Ale tak szczerze, to nic jeszcze tam nie opublikowałem. Chcę dodać coś wartościowego, mimo tego, że to zniknie za 24h. Także kombinuję co by tu… 😉

Na ten moment to tyle, mam teraz przed sobą spore zadanie, mianowicie mam rozdać kilka punktów spośród tych 70 blogów 😉 Postaram się to zrobić najuczciwiej jak potrafię, ale to naprawdę spore wyzwanie 😉

Pozdrawiam!

#20 Finał zmagań w konkursie DSP – podsumowanie

Noo i stało się. Jest to ostatni wpis w konkursie „Daj się poznać”. Jak pisałem, wcześniej, projekt nie został ukończony, ale nie to było celem. Jest stabilny, aby chwilę się pobawić i ma solidną bazę, aby móc dodawać kolejne zadania.

Ostatnimi rzeczami, które poprawiałem w tej wersji jest wymuszenie poziomej orientacji, poprzez dodanie w manifeście parametrów:

android:screenOrientation="landscape"
android:configChanges="keyboardHidden|orientation|screenSize"

Drobne poprawki w wyglądzie, np w tym miejscu:


I jakieś szybkie poprawki w kodzie, tak jak mówiłem, stabilizacja.

Skompilowany plik APK można pobrać z tego linku.
Z kolei kod źródłowy w wersji dotyczącej tego wpisu znajduje się tutaj.

W tym wpisie chciałem trochę podsumować, co dał mi udział w konkursie DSP. Na początek może tabelka z wszystkimi wpisami:

Trochę postów się tutaj pojawiło 😉 W związku z tym czuję, że chyba z czasem poprawiałem ich jakość, czyli rozwinąłem się jako bloger. Do tego udało się całkiem sporo zrobić w projekcie, przygotować API pod nowe zadanka. Poprawiłem trochę swoje umiejętności kodowania, zacząłem używać choćby butterknife, albo poprawiać grafiki przy pomocy 9-path. Założyłem snapchata w ramach projektu snapchat for developers (szukaj migellal jbc 😉 Ale najlepsze było community wokół konkursu, gorące rozmowy na Slacku, na każdy temat. Szczerze mówiąc nigdy bym nie pomyślał, że przeprowadzę tyle ciekawych rozmów z osobami ze środowisk .NET, czy Ruby 😉 Ani w ogóle, że poznam tyle fajnych osób z tego środowiska, wszystkim którzy się tam udzielali chciałbym bardzo podziękować, fajnie, że byliście, mam nadzieję, że te kanały na Slacku nie umrą po gali finałowej 😉
W ostatnim akapicie chciałem podziękować Maciejowi za zorganizowanie tego konkursu, oraz Wam, czytelnikom, że tak chętnie tu zaglądaliście 😉 To był naprawdę świetny pomysł, nauczyłem się i zrozumiałem sporo nowych rzeczy! 😉 A co do przyszłości bloga, cóż… Wkrótce wpis na ten temat 😉 Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną 😉
Pozdrawiam!